wtorek, maja 19, 2009

W granicach prawa

prawne aspekty pozycjonowania
Dla zainteresowanych - kolejna pozycja bibliografii do dzieła, które w najbliższym czasie będę musiał stworzyć. Chętni - oczywicie po przeczytaniu - mogą nawet wystawić ocenę :)

m.

poniedziałek, maja 18, 2009

Nie piję po alkoholu...

...choć to hasło to chyba brzmi „nie jeżdżę po alkoholu” (i w wersji z tytułu posta to na pewno w moim przypadku jest kłamstwem :P). Więc nie pojeżdżę swoim cudnym fabianem (nie kojarzyć z pawianem:P) przez parę dni. Bo dla niemających mnie na gg (albo dla tych, których ja nie mam na gg:P) – zdałem dziś to pieprzone kpa – no i trzeba to uczcić. Bo w końcu teraz tylko ostatnie przeszkoda została (za wyjątkiem pani z dziekanatu :P – ale u nas to zawsze była tylko formalność :D) – i rok wolny :D cudnie :)

m.

niedziela, maja 17, 2009

Ciężkie wyznanie o czwartej nad ranem

Właśnie się porzygałem... Tak, zero cenzury, porzygałem się. Puściłem pawia, na który składały się: bezsensowne teorie z zakresu postępowania sądowoadministracyjnego, kategoryzacje i podziały zaskarżalnych aktów administracyjnych sensu largo i sensu stricto, przesłanki wznowienia postępowania sądowoadministracyjnego i skutki braku zdolności procesowej skarżącego. Drugą stroną (dołem) pójdą (już wkrótce) przyczyny nieważności kwalifikowanych aktów administracyjnych, zasady doręczeń pism w postępowaniu sądowoadministracyjnym oraz jurysdykcyjnym oraz koszty postępowania.

Jedno, co sobie obiecuję, to – jak mawiają Hiszpany z Galicji – „nunca mais”, czyli nigdy więcej....

Poza tym żyję, choć z taki syfem – to co to za życie??? Wszyscy co chwilę gdzieś jeżdżą, wypoczywać, na wakacje, na wycieczki – a ja się z tym syfem muszę brandzlować :) Tak, jest mi z tym źle :PPP

Poza tym ("synek, powtarzasz się") – jak tylko skończę z tym magazynierowaniem – kupuję sobie djembe i będę się uczył grać. A co – w końcu trza się rozwijać kulturalnie! :)

m.

PS: dla tych, co nie wiedzą, co to djembe - poniżej rysunek poglądowy :PP

djembe

środa, maja 13, 2009

Zuzie gratuluję zdania prawa jazdy :)

m.

poniedziałek, maja 11, 2009

Ciekawostki analityczne

Ostatnia ciekawostka (bo choć burza się skończyła, to prąd znowu wyłączyli...). Tak więc – dość ciekawe statystyki bloga – wraz z przyporządkowanymi do nich kategoriami

A) 95 osób weszło w ciągu ostatnich 3 miesięcy co najmniej raz w miesiącu na bloga (KATEGORIA – CZYTELNICY-OGLĄDACZE), z czego:

B) 74 osoby weszło w ciągu ostatniego roku na bloga więcej niż 50 razy (KATEGORIA - KOLEDZY I KOLEŻANKI), z czego:

C) 33 osoby weszły w ciągu ostatniego roku na bloga więcej niż 100 razy (KATEGORIA PRZYJACIELE), z czego:

D) 12 osób weszło w ciągu ostatniego roku na bloga więcej niż 250 razy (KATEGORIA – HARDKORZY I HARDKORKI);

E) wszystkie wyżej wymienione 95 osób stanowi 33% wszystkich osób, które weszły na bloga w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Reszta ludzi szukała fajnych cycków i rumu z LIDLa (plus nowość na blogu - trochę przez moją szpanerską pozycjonerską złośliwość - Baudelaire i recenzja oraz opracowanie lektur szkolnych).

m.

PS: jeszcze ze 2 razy mi wyłączą światło i o największą częstotliwość aktualizacji strony będę mógł rywalizować z onetem i pudelkiem :P

Żywioł

Dziś stałem się nadaktywny, a wszystko przez siły przyrody, które skutecznie zaćmiły mi widok na książki, a przy świecy - choćby największej, to można co najwyżej.... (sami wiecie... :P). na szczęście komputer ma baterię - więc w przerwach dostawy prądu mogę się odstresować :)

No więc podzielę się jeszcze jednym spostrzeżeniem - tym razem znowu o żywiole wody i wiatru. Jak pojawiła się burza - znowu, ni stąd, ni z owąd, to z okna domu nie widziałem końca dachu garażu.... Przypomnę widok...


...a więc nie więcej niż 10m... naprawdę odlot. Bardzo żałuję, że utopiłem telefon z aparatem, a normalnego cyfrowego nie posiadam (choć aż dziw bierze, że przez ponad półtora roku wytrzymałem).

Miałem to szczęście, że domek stoi za wzgórzem, więc wiatr - jak się rozpędził - przeszedł górą (ponad dachem) - bo tak, to już bym pewnie miał domek wodny na środku jeziora... Boję się tylko, że od podłogi mogłaby mi wilgoć podchodzić... :P

m.

PS: wracam, bo znowu przywrócił prąd :D

Powrót na łono natury

Dziwne to uczucie, siedzieć takiemu samemu w buszu (wiem, lubię wyolbrzymiać, ale tu jest prawie jak w buszu:P). I choć oczywiście jestem największym na świecie twardzielem :))), to wieczorami lekki strach mnie ogarnia, jak jakieś badziewia stukaja mi do okien (zazwyczaj pieprzone wróble...), albo jak coś dobiera się do moich śmieci (pewnie ten lisek chytrusek, co tak lubił nas sobie oglądać; ewentualnie Reksio lub Mruczek :P).

Dziś podobna akcja – grzmiało przez pół dnia, aż tu nagle o 15 30 jak lunęło, to nawet nie wiedziałem, co mam z dworu zbierać. Udało się najważniejsze sprzęty, ale jak 3 min później zgasł w domu calusieńki prąd – to znowu zadałem sobie pytanie - i co teraz?? Wracać do Krakowa, czy czekać aż włączą...??? A co, jak włączą za 3 dni?? Mam siedzieć przy świecach i wstawać o świcie?? Jeszcze jakbym był z jakąś niewiastą – to podobno niegdysiejszą bolączką na takie zmartwienia było robienie dzieci :) Tylko ani kobiety nie ma, ani dzieci za cholerę nie są mi na razie potrzebne :P

Rozumiem, że moje włości to taki powrót na łono natury, ale chyba na taki całkowity powrót to jeszcze nie jestem do końca gotowy...

m.

Kto pojechał do Szwecji???

Przyznać się natychmiast, kto pojechał do Szwecji nie przyznając się uprzednio do tego??? i jeszcze na dodatek inwigiluje bloga z częstotliwoscią szybkiego komputera :) Zuza, to Ty się znowu bujasz?? :)

środa, maja 06, 2009

Dla Ciebie

Nie mam ostatnio czasu na produkowanie się dla Ciebie, więc żeby nie pojawiła się myśl, że o Tobie zapomniałem, krótkie parę słów - za poetą :)


Kraków jeszcze nigdy tak, jak dziś,
nie miał w sobie takiej siły i
może to ten deszcz, może przez tę mgłę,
może to mój nastrój,
ale w każdej twarzy ciągle - widzę Cię.

Wśród turystów Rynek tonie znów,
ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz...
Na Gołębiej Twój płaszcz zaczepił mnie,
w wystawowym oknie, w autobusie, w tłumie, gdzieś...

Widzę Cię - tak, wiem,
nie zrobię więcej zdjęć, Tak, wiem,
nie będę prosił, lecz... Tak, wiem,
to przecież żaden grzech, tak wiem, tak, wiem...

m.

niedziela, maja 03, 2009

Agresywne życie...

Bo dość intensywnym kwietniu przyszedł czas na agresywny maj.

1 maja.


Przybycie na włości o 2 w nocy to agresywne zachowanie.
Pisanie maili na śpiąco do 4 rano – jeszcze większa agresja...
I jakby to bylo mało – wywrotka omegą i 20 min w wodzie mającej 13 stopni – to już szczyt agresji :)
nie mówiąć o zalanym telefonie z numerem 603....



2 maja.


Na włościach pojawiło się na balkonie ptasie gniazdo z 4 małymi jajeczkami :) aż żałuję, że nie mam (już) telefonu z aparatem – bo wygląda naprawdę przecudnie.
Wieczorem – do ludzi siedzących przy grillu – przybiegł lis i z czerni nocy wystawił swój rudy łeb i zaczął wszystkich oglądać :)
A na koniec - siedząc na krzesle - nagle zacząłem powoli opadać w bok - i na prawie trzeźwo wylądowałem na podłodze....


m.

PS:

agresja z KPA – poziom wysoki