Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czernyteam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czernyteam. Pokaż wszystkie posty

sobota, maja 23, 2009

Uro

Zuza nawet poza pracą nie mogła oprzeć się pokusie czytania jak z otwartej księgi :)

Serials Department's Chef także lubi książki
Rzut okiem na sale – i ściany koloru pudełek z IKEI


Ile kobiet na tym zdjęciu ma ponczochy (i u ilu te ponczochy widziałem??) :P


Dobra zabawa – nazwa klubu na tej imprezie nie była przypadkowa :P

Ta pani jest już związana, proszę ją zostawić w spokojuj
Gosia dosc mocno wymacała mnie po sutkach (no na pewno pojawi się jako pierwsze miejsce bloga w Google)

Gosia maca mnie po sutach
Doradzałem Paulinie zmianę fryzury na fryz a la emdżej :)

MJ hair stylist
Solenizantka z torcikiem


K: „Podnieście Gosię i zrobimy jej zdjęcie”
W: „A kto by ją uniósł...???”
No i w górze :P


Z jakiej ja szklanki piłem?!?!?!?!


Te dwa zestawy różnokolorowych oczu mnie lekko przerażają...

podwójny mix a la David Bowie
Piękna perspektywa – cała impreza objęta obiektywem :)

zwiąż mnie
Dwie rogate dusze

diablice

m.

środa, kwietnia 22, 2009

Pre-Majówka, czyli buczkowice vol. 2 (ani wódka, ani wino, nie zastąpią Ci BAMBINO!)

WSTĘP


Tym razem duuużo zdjęć – bo już dawno nic nie było, i pewnie na jakiś czas będzie przerwa, bo wybywam poza cywilizację... No więc – Buczkowice part II.


W dużym skrócie, urodziny Pauliny, na których niektórzy „walili wódą”, choć i tak innych „chuj to obchodziło” :P

DAY 1


Sporo fot było takich w biegu – główna postać nie umiała usiedzieć w miejscu i pędziła jak struś pędziwiatr :)




Pojawił się i kolega Czesław, zwany przez niektórych pieszczotliwie Czesiem :)



NIe wiem, czy to Czesława, czy to mnie (bo pojawiliśmy się niemal równocześnie) – ale witano w drzwiach dobre 10 minut :)



W każdym razie – Czesiek miał niezłe branie – co chwila był tulony i obmacywany... :P


Tort był – że sobie pozwolę się wyrazić – jeden kolorowy (ten po leweje), a drugi chujowy :P



Ale co tam tort – w końcu nikt tam nie pojechał jeść...



Choć niektórzy – tylko pogadać i popatrzyć na innych – a nawet samemu zapozować





I jak nie przyjechali jeść – to i na sam widok jedzenia krzywiła im się mina :)


Zresztą – z dołu impreza wyglądała na całkiem ludną...



– ale już z góry to nie było dramatu...



Na imprezie pojawił się też paparazzi, który istotnie naruszał prywatność czterech liter co poniektórych osób :)


Były też tańce – choć te (osoby), które nie miały powodzenia, musiały się zadowolić 8latkami :P (choć nie wiem czemu ten 8latek ma lewą rękę tam, gdzie ma!!!)



Z drugiej strony – kto nie ma szczęścia w tańcu, ten ma szczęście w masażu – co i ewidentnie pokazała mina „rozkoszy skondensowanej”



Poza masażem można się też było tarzać po kanapach :P


Były tańce, były hulanki – był też i śpiew – i to nie byle jaki...


A po śpiewie – chwila na reklamę :D


I tak minął DAY 1

DAY 2


Było sprzątanie

Było gotowanie




Były też bardziej intelektualne rozrywki


Choć przy tym gotowaniu, to każdy – choć niewyraźny – prężył się jak najbardziej, byleby tylko „mięso sosem zalać” (taka mała dwuznaczność się wkradła :P)



A jak już to mięso było kruche jak szarlotka :D – zrobiło się siwo od dymu...


Na szczęście na potrzeby zdjęć nie było już tragedii – i trochę rozdmuchaliśmy, żeby potem mężnie wyprężyć torsy :P



Przy stole niektórzy wyginali się w takie pozy, jakby balasa robili...


No i tyle – i kalambury – na szczęście w atmosferze przy kominku


Każdy przeszedł samego siebie... albo pozą


Albo oczkami :P


Albo profesjonalnym pokazywaniem lachociąga (choć to nie bardzo męskie hasło:P)


Albo w końcu pozując jak dżolero z koszulą rozpiętą do połowy klaty


Choć i mi przytrafiło się wyglądać na całkiem zaangażowanego i emocjonalnego


Że już nie wspomnę, na co pokazywałem przy okazji hasła „Chuje-Muje, Dzikie Węże...”


DAY 3


spanko


Śniadanko,


Sprzątanko



Niewyspanko



I finito!