Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, maja 28, 2009

Fajnie czasem powspominać :)

Potrzebowałem dzisiaj znaleźć cos na szybko na blogu. Zamieściłem kiedyś link - i teraz potrzebowałem go odszukać pamiętając jedynie, że było to mniej więcej w zeszłym roku po egzaminach. I tak ot sobie zacząłem szukać manualnie – czyli czytałem wyrywkowo posty, w których ten link mógł się znajdować. Powiem Wam całkowicie nieskromnie :P (skromność w obecnych czasach jest wadą, a nie zaletą), że naprawdę dobrze mi się to wszystko czytało raz jeszcze. Co więcej – przyznam się, że wielu wpisów zupełnie nie pamiętałem (znaczy się, były prawdziwe, bo oszustwa człowiek zawsze pamięta :P

Przy okazji tego poczytywania mogłem sobie przypomnieć – „oooo - to pisałem w pociągu do KRK z browarkiem w ręce”, „to w trakcie jakiegoś wypadu negocjacyjnego”, „ale tu byków narobiłem – po godzinie publikacji widać, że po pijaku pisane” etc.

Fajnie tak czasem cofnąć się w czasie i powspominać :)

m.

poniedziałek, maja 11, 2009

Ciekawostki analityczne

Ostatnia ciekawostka (bo choć burza się skończyła, to prąd znowu wyłączyli...). Tak więc – dość ciekawe statystyki bloga – wraz z przyporządkowanymi do nich kategoriami

A) 95 osób weszło w ciągu ostatnich 3 miesięcy co najmniej raz w miesiącu na bloga (KATEGORIA – CZYTELNICY-OGLĄDACZE), z czego:

B) 74 osoby weszło w ciągu ostatniego roku na bloga więcej niż 50 razy (KATEGORIA - KOLEDZY I KOLEŻANKI), z czego:

C) 33 osoby weszły w ciągu ostatniego roku na bloga więcej niż 100 razy (KATEGORIA PRZYJACIELE), z czego:

D) 12 osób weszło w ciągu ostatniego roku na bloga więcej niż 250 razy (KATEGORIA – HARDKORZY I HARDKORKI);

E) wszystkie wyżej wymienione 95 osób stanowi 33% wszystkich osób, które weszły na bloga w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Reszta ludzi szukała fajnych cycków i rumu z LIDLa (plus nowość na blogu - trochę przez moją szpanerską pozycjonerską złośliwość - Baudelaire i recenzja oraz opracowanie lektur szkolnych).

m.

PS: jeszcze ze 2 razy mi wyłączą światło i o największą częstotliwość aktualizacji strony będę mógł rywalizować z onetem i pudelkiem :P

Kto pojechał do Szwecji???

Przyznać się natychmiast, kto pojechał do Szwecji nie przyznając się uprzednio do tego??? i jeszcze na dodatek inwigiluje bloga z częstotliwoscią szybkiego komputera :) Zuza, to Ty się znowu bujasz?? :)

środa, maja 06, 2009

Dla Ciebie

Nie mam ostatnio czasu na produkowanie się dla Ciebie, więc żeby nie pojawiła się myśl, że o Tobie zapomniałem, krótkie parę słów - za poetą :)


Kraków jeszcze nigdy tak, jak dziś,
nie miał w sobie takiej siły i
może to ten deszcz, może przez tę mgłę,
może to mój nastrój,
ale w każdej twarzy ciągle - widzę Cię.

Wśród turystów Rynek tonie znów,
ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz...
Na Gołębiej Twój płaszcz zaczepił mnie,
w wystawowym oknie, w autobusie, w tłumie, gdzieś...

Widzę Cię - tak, wiem,
nie zrobię więcej zdjęć, Tak, wiem,
nie będę prosił, lecz... Tak, wiem,
to przecież żaden grzech, tak wiem, tak, wiem...

m.

środa, kwietnia 01, 2009

Polityka prorodzinna rodem z IV RP

Pomysły polityki prorodzinnej naszego państwa zaczynają mnie przerażać. Pojawił się np. projekt wprowadzenia podatku dla osób niebędących w związku małżeńskim będących po 35 roku życia... I tak mnie to zastanawia - jak nie znajdę tej jednej jedynej, swojej drugiej połówki pomarańczy (oczywiście z pustej szklanki), to dlaczego niby mam płacić jakieś podatki??? Przecież to los się na mnie uwziął, a nie ja na lachony :P

No a druga sprawa – a co jak ktoś jest rozwodnikiem? Albo wdowcem? Albo pedałem? To ma tworzyć fikcję??? Przecież to jest oburzające!!!!!!!!!!

Fakt – jak tylko rozpowiadałem o tym dziś wszem i wobec – to dostałem już 3 propozycje ożenku (z tego jedna Pani widziała tylko mnie i moją kartę kredytową – i sama mnie zagadała – więc nie wiem, czy to dobrze wróży). A jak zacząłem z nią rozmowę, to się rumieniła jak dziewica na widok DONGa :P

Jeśli ktoś jest równie oburzony, jak ja – napiszcie o tym w komentarzach. Zróbmy nasz własny ruch oporu przeciwko bezmyślności i ślepemu oddaniu wizji Giertycha i PISu!!!!!

m.

czwartek, lutego 26, 2009

Krótka retrospekcja z ostatnich 4 miesięcy :)

Odgrzebałem ostatnio wszystkie zdjęcia ze swojego telefonu. Wiadomo, obecnie coraz lepsze namiastki cyfrówek powstają – i przy dobrym oświetleniu fotki wychodzą naprawdę godne. No więc – retrospekcja wszystkiego tego, co nie zostało w swoim czasie udokumentowane na blogu – a o czym warto byłoby napomknąć.


1. Londyn ‘08


Relacja była już niejedna – zarówno na tym blogu, jak i wyryta w Palisandrze
Anyway – telefon też był w ruchu. Poniżej:

A. Moje byłe miejsce pracy – THE PAVEMENT


THE PAVEMENT

B. Głowa Mitoraja ...



...jest nie tylko na rynku w Krakowie – znajduje się też w europejskim centrum bankowo- finansowym na Canary Wharf. Ale – u nich jest mniejsza, i nie można wejść do środka wystawiając łba przez oko :P

C. Peron kolejowy na lotnisku.



Prawie, jak dworzec PKP w Katowicach :P

D. Półka sklepowa w podlondyńskim hipermarkecie.



Obok Guinessów, Stelli, Fostersów, Kronenbergów i innych cudów – takie oto piweczka... :)

E. No i budynek czterech największych angielskich lawfirms.



Jakoś Rondo 1 bardziej mi imponuje :P ale nie pogardziłbym i tym :)


2. Urodziny


To akurat ciekawa relacja. Zawsze wiedziałem, że jestem przystojny i mam w sobie to „coś” :P (cytując klasyka – „co rano przecież budzę się przystojniejszy – a dziś to już w ogóle przesadziłem :P”) – ale tego się nie spodziewałem. W ramach urodzinowych uciech umówiłem się z pewną kobietą. Jakież było moje zdziwienie, gdy na nasze spotkanie przyprowadziła... dwie koleżanki :D a to nie koniec... Stwierdziły, że poza upojnym wieczorem :p dadzą mi coś, co pozwoli mi je zapamiętać na dłużej. Dodam jeszcze – brunetka, blondynka i ruda... I dostałem ich symbole :D foty z dnia następnego – po wspólnym, upojnym wieczorze, następnego dnia wyglądały na lekko sfatygowane – ale to tylko dodało im uroku :) zapamiętam :)







3. Toruń


Ostatnio trochę się tam poszwendałem. Nie jakoś wybitnie turystycznie – ale warto było połazić na pierogi, naleśniki – czy ogólnie popróbować byłej – tym razem pruskiej – architektury. A tak szczegółowo:

A. Krzywa Wieża




Byłem tam w 2001 r. – było zupełnie inaczej, niż teraz. Fajnie, ale inaczej.

B. Osiołek :)



taka toruńska leżąca na rynku głowa. Wszyscy na niego włażą i robią sobie zdjęcia. Taki zwykły, poczciwy osiołek :)

C. Nicolae Coperniculus



Tego Niemca przedstawiać chyba nie trzeba :P

D. Rynek




E. Mój hotel.



absolutny wypas. Jeśli macie trochę gotówki (ale niekoniecznie liczonej w tysiącach) i chcecie zasmakować luksusu – polecam na weekend. Doznania niesamowite :)

F. Samochód przy rynku.



Ot, zwykły Nissan. Zwykły... albo i niezwykły :P

G. Manekin



Naleśniki najlepsze na świecie

4. Misc – czyli bigos na winie (co sie nawinie, to będzie :P)



A. Piknik nad jeziorem rożnowskim.



Tatus :)


To w tych odległych czasach, kiedy nie było tam jeszcze moich włości :P

B. Rozmowny Wacuś.



Szczególnej uwadze polecam napis na kartce :P

C. Dowód na to, że Niemcy przejmują woj. Opolskie jako siedemnasty land.




Już nawet nie mam „budki z hot-dogami”, tylko „Pommes a la carte. Freunde durch gutes essen” :(

D. Ruda na parapecie.



Nie wiem dlaczego, ale jakoś wybitnie mi się zdjęcie podoba.

E. A tu „zmęczone piwo” :)



w końcu każdemu może „opaść pianka” :P
---

m.

czwartek, lutego 19, 2009

Prognoza na najbliższe dni

Jaki dziś dzień??? Nie, nie Tłusty Czwartek. Znaczy się - Tłusty Czwartek też. Dziś natomiast inny dzień – dużo ważniejszy. 19 lutego 2009. Jeśli dalej nikt nie kojarzy – see plakat.


W zeszłym roku było naprawdę zajebiście – w tym roku – choć w mocno okrojonym składzie – mam nadzieję, że też tak będzie. Jeśli w najbliższych dniach będą jakieś trudności, żeby się ze mną skontaktować, dogadać, przemówić, namówić – wybaczcie :)

poniedziałek, lutego 16, 2009

Kryzys

Kryzys w swiatowej gospodarce - to i na blogu kryzys. Połowa miesiąca minęła, a tu z reklamy kontekstowej ledwo 36 centów udało się szarpnąć. Czyli jakąs złotówkę. Nie ma wypasu - chyba trza przeczekać... :( jednym słowem - w czasie kryzysu będzie też prohibicja...

m.

PS: na szczęscie - od początku korzystania z reklam udało się zarobić 63 dolce - szkoda tylko, że w pierwszym miesiącu było to ponad 25 baksów, a w ostatnim ledwo 3... może stworzę sobie innego bloga, skoro ten już wygląda na wypalony??

niedziela, stycznia 11, 2009

Głos w pewnej dyskusji

Poniżej dosć ciekawa lista argumentów w pewnej dyskusji. Proszę nie wnioskować o moich poglądach z faktu zamieszczenia listy na blogu - zamieszczam, bo urzekła mnie do głębi :)

1) Being gay is not natural. Real Americans always reject unnatural things like eyeglasses, polyester, and air conditioning.

2) Gay marriage will encourage people to be gay, in the same way that hanging around tall people will make you tall.

3) Legalizing gay marriage will open the door to all kinds of crazy behavior. People may even wish to marry their pets because a dog has legal standing and can sign a marriage contract.

4) Straight marriage has been around a long time and hasn't changed at all; women are still property, blacks still can't marry whites, and divorce is still illegal.

5) Straight marriage will be less meaningful if gay marriage were allowed; the sanctity of Brittany Spears' 55-hour just-for-fun marriage would be destroyed.

6) Straight marriages are valid because they produce children. Gay couples, infertile couples, and old people shouldn't be allowed to marry because our orphanages aren't full yet, and the world needs more children.

7) Obviously gay parents will raise gay children, since straight parents only raise straight children.

8) Gay marriage is not supported by religion. In a theocracy like ours, the values of one religion are imposed on the entire country. That's why we have only one religion in America.

9) Children can never succeed without a male and a female role model at home. That's why we as a society expressly forbid single parents to raise children.

10) Gay marriage will change the foundation of society; we could never adapt to new social norms. Just like we haven't adapted to cars, the service-sector economy, or longer life spans

m.

poniedziałek, grudnia 15, 2008

"Niebo ma jeszcze Twoich oczu kolor..."

Ostatnio dziwne sytuacje mi się w życiu zdarzają. nie wiem, z czego to wynika, ale albo jest to usłyszenie piosenki niemalże stworzonej na swoją rzecza, albo np. otrzymanie 3 róż. Zresztą - jakkolwiek piosnkę spiewaną tylko dla mnie zostawię - ale własną wypowiedź o 3 różach już na pewno nie pominę :) już w najbliższych dnia szykujcie się na czytanie analizy trzech róż. Oczywiscie każda inna - już teraz możecie głosować - która jest moją ulubioną - wystarczy wysłać smsa na numer 79.... :P

m.

PS: im bardziej chciałbym oddalić się od szant, tym bardziej się one do mnie zbliżają i przemawiają mądroscią życiową (pisane troche po pijaku:P, ale szczerze). vide tytuł posta - i to nie jest fragment piosenki zespołu wielbiącego "w pustej szklance pomarańcze"... :D

poniedziałek, grudnia 01, 2008

"Obyś żył w ciekawych czasach". Żyję - i jest mi z tym dobrze!

Myślałem, że takich czasów nie doczekam – ale jednak Polska nie jest tak totalnie zacofana :) Jestem absolutnie zaskoczony – ale z drugiej strony – news wpisuje się w moją ogólną ocenę zjawiska...

Więc chodzi o UKE – Urząd Komunikacji Elektronicznej. Większości instytucja albo w ogóle nieznana, albo znana jedynie z narzekań TePsy i operatorów komórkowych z narzekań charyzmatycznej Pani Prezes Anny Streżyńskiej. Taka osoba dość wychudzona, z dużymi okularami i bujną szopą włosów rozwianych na wszystkie strony świata. Zawsze uważałem, że to najlepiej i najsprawniej działający polski urząd. Jest to jedyna instytucja, na którą byłbym w stanie płacić dobrowolną opłatę miesięczną za jej działanie :) no więc dziś na stronie UKE wydano komunikat, iż z dniem 1 grudnia UKE prowadzi działalność informacyjną również przez.... – uwaga – GaduGadu! Absolutnie nieprawdopodobne! Nie dość, że w Polsce, to jeszcze się da. Bez konieczności narzekania na przepisy, bez konieczności biadolenia, że nie ma sprzętu odpowiedniego (i kupowania 120 tysięcy dyskietek...). Absolutny szacun!

m.

sobota, listopada 01, 2008

Wszystkich Świętych inaczej...

jako, że nie ma chyba takich osób, których brak chciałbym bardzo uczcić w dzisiejszy dzień - i oby taki stan trwał jak najdłużej - trochę abstrakcyjnie, za tych, co na morzu...

niedziela, października 12, 2008

Rzetelność i uczciwość dziennikarstwa internetowego

Coraz bardziej denerwuje mnie Onet. Po zmianie designu strony głównej mam wrażenie, że zmienili też politykę nadawania artykułom tytułów. Wszystko pachnie mi tanią sensacją i podejściem do sprawy a la Super Express i Fakt – o czym zresztą pisałem już przy okazji cudownych newsów :P

Tym razem nagłówek brzmiał – „Dostanie 12 lat więzienia za 6 zł i 3 szyby?”. Czyli – przynajmniej w moim odczuciu – jakaś totalna sensacja. Za 6 zł na 12 lat do więzienia? Przecież w tym kraju wszystko przewraca się do góry nogami! Jak można komuś na 12 lat zniszczyć życie przez głupie 6 złotych ??!!? No więc klikam i czytam dalej…

I co się okazuje? Że wymiar sprawiedliwości uwziął się na biednego dziewiętnastolatka, który napadł na 60-latka, zabrał mu wszystkie posiadane pieniądze (pech chciał – choć może to i dobrze - tylko 6 zł), uderzył 3 razy pięścią w tył głowy – a gdy okazało się, że ofiara nie ma więcej pieni, rozbił dodatkowo 3 szyby w jego mieszkaniu. Zagroził też, że spali mężczyźnie mieszkanie, jeśli ten zawiadomi o zdarzeniu policję. Okazało się, że biedna ofiara zgnilizny moralnej kapitalizmu miała 1,6 promila…

I co – adekwatny nagłówek do treści? Nie ma to, jak zwabić ludzi do swoich tekstów absolutnie sensacyjnym – i zupełnie nieadekwatnym – nagłówkiem. Powiem szczerze – wkurza mnie to!

m.

środa, października 08, 2008

Nie możemy sprzedać polskiej ziemi, bo ziemia to nasza matka, a matki się nie sprzedaje...

Proszę, Ci którzy czytają bloga - nie dodawajcie na n-k zdjęć takich jak to...

Bo matki się nie sprzedaje...

m.

[UPDATED] - dla tych, którzy nie pojmują powodu mojej prosby - dosc szczegółowo starałem się to uzasadnić dwa posty temu...

sobota, października 04, 2008

Słów kilka o komunistycznych protestach

Już w środę chciałem o tym napisać, bo wtedy właśnie pojawiło się na naszej klasie ogłoszenie, że część usług, która do tej pory była bezpłatna, nagle staje się płatna. I to nie chodzi o usługi podstawowe – ot po prostu – informacja, kto kiedyś oglądał nasz profil.


I nagle pojawiło się oburzenie naszoklasowiczów. Że to nieuczciwe, że to – co kiedyś było za darmo – powinno takie być. Pojawiły się też argumenty dotyczące renomy – nasza-klasa to nie fotka.pl (bądź co bądź – argument emocjonalny), że zostaliśmy oszukani (sugeruje nieuczciwość)...

Dla mnie wszelkie te apele są absolutnie śmieszne – i jednak żenujące. Czy skoro wejście do autobusu komunikacji miejskiej jest możliwe za darmo – i nawet czasem jazda z klimą nam wypadnie – to oznacza to, że nikt za to nie płaci. Czy każdy myśli, że cały sprzęt, na którym zainstalowana jest nasza klasa i miliony zdjęć użytkowników – jest za darmo, działa na powietrze i nie potrzebuje obsługi ze strony człowieka? Czy ktoś myślał, że nasza-klasa to jest coś dobroczynnego?

„Początkowe wizje portalu były inne...”. Ale o których wizjach mówimy? A może – skoro na moim blogu pojawiły się reklamy – to on też staje się fotka.pl? Że zaprzedajemy się mamonie?? Wszystkie te argumenty w stylu Leppera – nie możemy oddać naszej ziemi obcokrajowcow, bo ziemia to nasza matka rodzicielka – a matki się nie sprzedaje...

m.

czwartek, października 02, 2008

Rozterki na progu nowego roku akademickiego...

"... i jak ja stanę przed Bogiem? Czy Bogami może? Co będę prezentował gdy przestanę być? Jaki będę miał bilans? Jakie winien i ma? Humanista bez łaciny i greki, inteligent bez choćby angielskiego, rosyjski słabo i w razie czego danke schoon, z ledwie liźniętą rodzimą klasyką, która mnie zresztą żenuje i nudzi, z nieprzeczytaną Biblią, ledwie zaczętym Proustem, Joycem, bez obejrzanych teatrów i filmów, bez prawie wszystkiego zresztą czego nie było w telewizji, z niezbudowanym domem, niezasadzonym drzewem..."


co prawda warunki legalizujące prawo cytatu niespełnione przeze mnie zostały - ale trudno - w imię wyższych celów :)

m.

piątek, września 26, 2008

Czy uczciwość popłaca?

Jak wiecie, ostatnio dość sporo zajmuję się pozycjonowaniem. Chcę dojść do jakiegoś rozsądnego poziomu umiejętności, które może niekoniecznie będę wykorzystywał zarobkowo (przynajmniej na razie robotę mam :P), ale tak po prostu – dla funu  zajmuję się, bo być może wykorzystam to w sensie naukowym. Poza tym – naprawdę fajna rzecz – i co najważniejsze – jest jedną wielką tajemnicą. Nikt bowiem tak naprawdę nie zna złotego środka – a nawet jeśli pozna – to za tydzień będzie już nieaktualny, bo Google zmieni algorytm wyszukiwania. No więc – ja też walczę z wiatrakami zdobywając jak najwięcej wiedzy. Chcę Wam natomiast powiedzieć o czymś chyba trochę jednak absurdalnym.

Najpierw wprowadzenie techniczne – kto się zna, może dwa następne akapity pominąć :)
Pozycjonowanie polega na pomaganiu wyszukiwarce kojarzenia pewnych stron internetowych z odpowiednimi słowami lub frazami. Bo wiadomo – wyszukiwarka w miliardach stron internetowych musiałaby się nieźle namęczyć :P więc się jej trochę podpowiada :) – ot taka przyjacielska przysługa. Celem wyszukiwarki jest bowiem skojarzenie tematyczne strony internetowej z frazą wyszukiwania – czyli jak wpiszemy w Google pomidor – to chcemy, żeby znalazł nam stronę o pomidorach, a nie o truskawkach.

I teraz na jakie słowa lub frazy można pozycjonować mojego bloga? Pomyślcie – co musielibyście wpisać w Google, żeby znaleźć mojego bloga? Imię i nazwisko odpada – bo na blogu nie używam :) poza tym – osób o moim imieniu i nazwisku w Polsce jak mrówków jest :) a jeśli już kiedyś będę pozycjonować jakąś stronę na moje imię i nazwisko – to na pewno nie na blogu. Wiadomo – Klienci też umieją używać Internetu – a chyba nie byłoby zbyt dobrym, gdyby widzieli co poniektóre zdjęcia :P jak ktoś znajdzie jakąś ciekawą frazę do skojarzenia z blogiem – prośba o wpisanie komentarza – może zacznę na nią bloga pozycjonować :)

Nie muszę chyba też wspominać, że pozycjonowanie to wielki biznes . Każdy producent telewizorów chce, żeby po wpisaniu do Google słowa telewizor na pierwszym miejscu wyszedł sklep z jego sprzętem producenta. Tak więc firmy pozycjonujące też pozycjonują swoje strony – choćby po to, żeby pokazać swoim klientom, że znają się na rzeczy. Jedną z ciekawszych fraz kluczowych firm pozycjonerskich jest fraz „pierwsze miejsce w Google”. Wiadomo – ludzie przeszukują Internet pod kątem haseł reklamowych, słów wytrychów etc. No więc wpiszcie w Google frazę „pierwsze miejsce w Google”? Dostrzegacie absurd? Mój blog – zupełnie prywatny, pisany w wolnych chwilach maksymalnie przez 15 min na raz (a rzadko do tego dobijam) – nagle mógłby stać się czołową polską firmą pozycjonującą. Absurd.

Choć z drugiej strony może i nie. Parę razy o pozycjonowaniu na blogu napisałem – o Google też. Nie pozycjonuję się sztucznie pod tą frazę - i Google chyba dostrzega uczciwość i naturalność wpisów na blogu. Nic z Internetu nie przekopiowuję na bloga, zawsze piszę sam – a że jest tu regularność i wysiłek – „uczciwość popłaca” :)

m.

poniedziałek, września 22, 2008

Uśmiech podstawą zdrowego życia

Krótko mówiąc – świat się do góry nogami przewrócił.

Przykład pierwszy - kwestie istotne podkreślone :) Złapali byłego prezesa PZU, który w celu obrony przed zarzutami karnymi (nie chciał iść do pierdla) powiedział, że używał tabletek z morfiną. Substancja, którą w Polsce można kupić tylko na receptę i tylko pod absolutnie ścisłą kontrolą. Jako, że ów człowiek nie był w stanie udowodnić, że nabył morfinowe tabletki, postawiono mu zarzut nielegalnego posiadania substancji zakazanych :) i jakie było tłumaczenie prezesa PZU w tej sytuacji?? Cytat z onetu:


Były szef PZU tłumaczy Radiu Zet, że chodzi o lekarstwo przeciwbólowe MST kupione w aptece. Powołuje się na opinię biegłych z 19 sierpnia 2008 roku, w której stwierdzono, że ze względu na stan zdrowia miał prawo posiadać taki lek. Odziedziczył go po ciężko chorej matce.


Komentarz – gdyby ktoś dalej miał wątpliwości. Po pierwsze - kupić – to nie znaczy odziedziczyć. A jak odziedziczył coś, czego nie powinien mieć – to powinien to oddać właściwym służbom. I ewentualnie kupić nowe.

Po drugie – biegli to byli chyba uczeni w prawie. Rolą biegłego nie jest ocena stanu prawnego (czy mógł coś takiego posiadać), tylko czy w jego stanie zdrowia takie leki były mu pomocne. A jeśli były – to prawo posiadania takich leków ewentualnie oceni sąd. A nie biegły. Chyba, że uczony w prawie. Ot, jurysta :P

Drugi przykład. Pozwolę sobie najpierw zacytować:


Z najwyższym niepokojem przyjęłam wstępne informacje o wynikach ministerialnego egzaminu konkursowego na aplikacje prawnicze.

W niektórych regionach (izbach) liczba osób, które zdały egzamin na aplikację adwokacką, nie przekroczyła kilku procent. W skali całego kraju, jak się szacuje, liczba kandydatów, którzy nie zdali egzaminu na aplikację adwokacką może sięgnąć nawet 85%.

Większość zdających ocenia test, ułożony przez Ministerstwo Sprawiedliwości, jako bardzo trudny, nadmiernie szczegółowy i wymagający zbyt obszernej wiedzy.
Powstaje wrażenie, że politycy i urzędnicy państwowi nie poradzili sobie z zadaniem, które sami na siebie przyjęli, zmieniając zasady egzaminu z samorządowego na ministerialny.

Naczelna Rada Adwokacka z należną uwagą przeanalizuje wyniki egzaminu wstępnego. Samorząd adwokacki będzie także oczekiwać, że Minister Sprawiedliwości niezwłocznie odniesie się do zarzutów, dotyczących skali trudności i zakresu tematycznego egzaminu.

Wyrażany niepokój i wątpliwości co do przeprowadzonych egzaminów wstępnych na aplikacje potwierdzają jednocześnie postulaty zgłaszane przez samorządy prawnicze, aby politycy wprowadzali w Polsce reformy rozważniej, konsultując je i korzystając z doświadczeń samorządów zawodowych.

Przekonanie niektórych polityków o swojej nieomylności i niechęć do wsłuchiwania się w opinie tych, których zmiany bezpośrednio dotyczą, powoduje właśnie takie sytuacje, jak trudne do zaakceptowania wyniki państwowego egzaminu na aplikacje.


Kto to napisał? Ano ten, kto wcześniej uwalał na egzaminach wszystkich tych, którzy nie mieli zawodu adwokata wpisanego w geny (czytaj – nie odziedziczyli genów adwokackich po rodzinie). Zupełnie coś, jak prof. Woś z KPA – najpierw 5 lat temu stanął w obronie studentów, których Katedra Prawa Cywilnego uwalała na przesłankach wygaśnięcia subintabulatu (oczywiście jako pytaniu ratującym) – a teraz sam prowadzi egzaminy z 10% zdawalnością.

Wszystkim gratuluję poczucia humoru!

m.

sobota, września 20, 2008

A właściwie po co Ci to?

Ostatnio zadano mi pytanie: „dlaczego prowadzisz bloga?”. Pierwsza myśl – „bo chyba się przyzwyczaiłem i chyba lubię to”. Pytanie tylko, co lubię? No więc spora – bo do początków 2007 roku – retrospekcja, i chyba co nieco sobie uzmysłowiłem. Dobrym narzędziem do tego było ogólne przejrzenie bloga od samych początków

Na początku – jak zresztą ewentualnie będziecie w stanie to dostrzec – blog miał być platformą, w której dzieliłbym się z innymi zdjęciami z różnych wydarzeń, niekoniecznie z życia codziennego. Stąd m.in. wziął się podtytuł. Co prawda istniały jakieś serwisy typu fotka.pl, czy Picassa, gdzie można było publikować zdjęcia i udostępniać je innym – ale mi wydawały się one jakimś takim słabym opakowaniem dla zdjęć. Dla wrzucenie zdjęć do picassy czy na fotkę było czymś takim, jak wklejenie artystycznych, naprawdę dobrych czarnobiałych aktów do szesnastokartkowego zeszytu w kratkę z Kubusiem Puchatkiem na okładce. Po prostu – coś mi tu nie grało. Te wszystkie serwisy pokazowe były jakieś takie… hmm – bezsensowne.

I tak to funkcjonowało przez jakiś czas – zazwyczaj z krótszymi lub dłuższymi przerwami, aż do Paryża. W Paryżu stopniowo dokonywała się zmian – bo poza czymś dla oka zacząłem dorzucać coś dla.. nie wiem czego :P anyway – zacząłem więcej pisać – dlatego że nawet najlepsze zdjęcia (których czasem brakowało, pomimo że Gosia dwoiła się i troiła :P) nie potrafiły oddać tego, co chciałem przekazać.

Podsumowując – po kolejnym wyjeździe znudziło mnie przesyłanie każdemu chętnemu paru zdjęć i opowiadanie „jak było”. Napisałem jak było na blogu, dorzuciłem parę fot – i większości ludzi zaczynało to wystarczać :P komu nie wystarczało, ten dopytywał o poszczególne elementy wyjazdu, wrażenia, impresje, imprezy etc :) w ten sposób udało się trochę ucywilizować rozmowę o tych „a few moments”.

W chwili obecnej blog jest dodatkowo platformą łączącą sporą część moich znajomych. Ostatnie statystyki wykazały, że odwiedza go miesięcznie około 150 różnych osób. Co prawda część z nich (jakieś 20-30) to osoby, które trafiły na bloga z Google’a, gdy szukali seksu w Buczkowicach, informacji o pogodzie w Paryżu w październiku czy o koncie niejakiego Krzysztofa Reka na Goldenline :P (że o innych słowach wyszukujących nie wspomnę :)) – ale nadal ilość osób czytujących regularnie bloga (spędzających na nim co najmniej 180 sekund :) tak, takie statystyki też są dostępne – na jak długi okres czasu wchodzą poszczególne osoby).

I tak to. Dodatkowo – dokupiłem w końcu swoją własną domenę mjps.pl (zawsze chciałem mieć takową :) ot – gadżeciarz :P)– więc jest krótko, szybko i miło :) mam nadzieję :)

m.

PS: aaa - i chyba najważniejszy powód. Ostatnio coraz trudniej złapać mnie na jakąkolwiek rozmowę - i to nie tylko na rozmowę live, ale też na gg choćby. Poza tym - spora część czytelników - oglądaczy włóczy się gdzieś po świecie - więc tak przynajmniej wszyscy mają równe możliwości w updacie o mnie :)

Nie jestem aż takim totalnym debilem :)

Aaaa, i jeszcze info dla tych, którzy nie wiedzą. Pomimo drobnego kryzysu związanego ze zwątpieniem we własne zdolności intelektualne drugi egzamin w tym roku udało mi się zdać bez jakiegokolwiek problemu. 4 bez żadnych poważnych problemów – to się nazywa uczciwa ocena w stosunku do wiedzy. Nie to, co w przypadku egzaminu u czerwonoskórego…

m.