Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozycjonowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozycjonowanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, września 28, 2009

Time is money :)

Niniejszym ogłaszam, że po ponad roku prowadzenia reklam na blogu udało mi się zarobić 99,50 USD. Oznacza to, że jeszcze tylko 50 centów – i majątek zostanie wypłacony w październiku :) na różnych rzeczach już zarabiałem w życiu (bez skojarzeń :P) – ale pieniądze za reklamę są wyjątkowo przyjemne :D

m.


PS: ciekawe, czy te 50 centów uda się zebrać do końca wrzesnia :)

czwartek, lipca 02, 2009

Pozycjonowanie po raz enty

Praca o pozycjonowaniu (o) prawie już skończona, poprawiona, jutro zostanie oddana, za niedługo przyjdzie zmierzyć się w tym temacie z najtęższymi polskimi cywilistycznymi umysłami. już teraz chciałbym ogłosić pewien sukces związany z tematyką około-magisterską. Otóż – osiągnąłem w Google’u pierwsze miejsce. W wielu frazach i słowach kluczowych. Ale dwoma chciałbym się pochwalić.

1. MJPS. Walczyłem przez 2 lata z Michigan Journal of Political Science. Ale się udało – i strona prywatna pozycjonowana w ramach własnej nieprzymuszonej działalności wygrała ze stroną amerykańskiej organizacji quasi-rządowej.

2. I tu nie zgadniecie... :P „dominetowska” :D nie ma to jak reklamy na naszej klasie :P

m.

wtorek, maja 19, 2009

W granicach prawa

prawne aspekty pozycjonowania
Dla zainteresowanych - kolejna pozycja bibliografii do dzieła, które w najbliższym czasie będę musiał stworzyć. Chętni - oczywicie po przeczytaniu - mogą nawet wystawić ocenę :)

m.

poniedziałek, października 20, 2008

Dylematy Arniki w nowym roku akademickim...

Jeszcze ze dwie takie akcje i zaczne sobie mysleć, że ktos takie wyszukiwania w Google robi absolutnie celowo...


m.

PS: info dla członków masonerii - magiczna liczba obecnie to 43 :) walczmy ostro - 50 jest od niej niedaleko :)

czwartek, października 09, 2008

Charles Pierre Baudelaire - Spleen II


Kiedy niebo, jak ciężka z ołowiu pokrywa,
Miażdży umysł złej nudzie wydany na łup,
Gdy spoza chmur zasłony szare światło spływa,
światło dnia smutniejszego niźli nocy grób;

Kiedy ziemia w wilgotne zmienia się więzienie,
Skąd ucieka nadzieja, ten płochliwy stwór,
Jak nietoperz, gdy głową tłukąc o sklepienie,
Rozbija się bezradnie o spleśniały mur;

Gdy deszcz robi ze świata olbrzymi kryminał
I kraty naśladują gęstwę wodnych smug,
I w mym mózgu swe lepkie sieci porozpinał
Lud oślizgłych pająków - najwstrętniejszy wróg;

Dzwony nagle z wściekłością dziką się rozdzwonią,
śląc do nieba rozpaczą szalejący głos
Jak duchy potępieńców, co od światła stronią
I nocami się skarżą na swój straszny los.

A w duszy mej pogrzeby bez orkiestr się wloką,
W martwej ciszy - nadziei tylko słychać jęk,
Na łbie zaś mym schylonym, w triumfie wysoko,
Czarny sztandar zatyka groźny tyran - Lęk.



Znów pozwalam sobie na mały cytat z literatury. Tym razem zupełnie niewymuszony sytuacją i nastrojem – ale tak po prostu, bo jest to jeden z elementów mojej nauki w liceum, który pamiętam do dziś. A imię jego Spleen 2, a napisany przez Charles’a Baudelaire’a. Dlaczego tak wspominam ten wiersz? Bo oczywiście za cholerę nie pamiętam o co w nim chodzi… Ano dlatego, że zawsze dobijała mnie interpretacja poezji na ocenę. Jakiś koszmar – i nie wiem, kto to wymyślił. Po prostu powiedzieć, co dokładnie autor miał n myśli. W tym przypadku chyba nic – choć Spleen 2 to ikona romantyzmu. A jednak – za łączną interpretację (a raczej – odtworzenie tego, co udało mi się przeczytać w czarnym podręczniku do polskiego w omówieniach wierszy) Spleena i Albatrosa – zaraz na drugiej lekcji w 3 klasie – dostałem minus cztery. To były czasy!!! :P

m.

piątek, września 26, 2008

Czy uczciwość popłaca?

Jak wiecie, ostatnio dość sporo zajmuję się pozycjonowaniem. Chcę dojść do jakiegoś rozsądnego poziomu umiejętności, które może niekoniecznie będę wykorzystywał zarobkowo (przynajmniej na razie robotę mam :P), ale tak po prostu – dla funu  zajmuję się, bo być może wykorzystam to w sensie naukowym. Poza tym – naprawdę fajna rzecz – i co najważniejsze – jest jedną wielką tajemnicą. Nikt bowiem tak naprawdę nie zna złotego środka – a nawet jeśli pozna – to za tydzień będzie już nieaktualny, bo Google zmieni algorytm wyszukiwania. No więc – ja też walczę z wiatrakami zdobywając jak najwięcej wiedzy. Chcę Wam natomiast powiedzieć o czymś chyba trochę jednak absurdalnym.

Najpierw wprowadzenie techniczne – kto się zna, może dwa następne akapity pominąć :)
Pozycjonowanie polega na pomaganiu wyszukiwarce kojarzenia pewnych stron internetowych z odpowiednimi słowami lub frazami. Bo wiadomo – wyszukiwarka w miliardach stron internetowych musiałaby się nieźle namęczyć :P więc się jej trochę podpowiada :) – ot taka przyjacielska przysługa. Celem wyszukiwarki jest bowiem skojarzenie tematyczne strony internetowej z frazą wyszukiwania – czyli jak wpiszemy w Google pomidor – to chcemy, żeby znalazł nam stronę o pomidorach, a nie o truskawkach.

I teraz na jakie słowa lub frazy można pozycjonować mojego bloga? Pomyślcie – co musielibyście wpisać w Google, żeby znaleźć mojego bloga? Imię i nazwisko odpada – bo na blogu nie używam :) poza tym – osób o moim imieniu i nazwisku w Polsce jak mrówków jest :) a jeśli już kiedyś będę pozycjonować jakąś stronę na moje imię i nazwisko – to na pewno nie na blogu. Wiadomo – Klienci też umieją używać Internetu – a chyba nie byłoby zbyt dobrym, gdyby widzieli co poniektóre zdjęcia :P jak ktoś znajdzie jakąś ciekawą frazę do skojarzenia z blogiem – prośba o wpisanie komentarza – może zacznę na nią bloga pozycjonować :)

Nie muszę chyba też wspominać, że pozycjonowanie to wielki biznes . Każdy producent telewizorów chce, żeby po wpisaniu do Google słowa telewizor na pierwszym miejscu wyszedł sklep z jego sprzętem producenta. Tak więc firmy pozycjonujące też pozycjonują swoje strony – choćby po to, żeby pokazać swoim klientom, że znają się na rzeczy. Jedną z ciekawszych fraz kluczowych firm pozycjonerskich jest fraz „pierwsze miejsce w Google”. Wiadomo – ludzie przeszukują Internet pod kątem haseł reklamowych, słów wytrychów etc. No więc wpiszcie w Google frazę „pierwsze miejsce w Google”? Dostrzegacie absurd? Mój blog – zupełnie prywatny, pisany w wolnych chwilach maksymalnie przez 15 min na raz (a rzadko do tego dobijam) – nagle mógłby stać się czołową polską firmą pozycjonującą. Absurd.

Choć z drugiej strony może i nie. Parę razy o pozycjonowaniu na blogu napisałem – o Google też. Nie pozycjonuję się sztucznie pod tą frazę - i Google chyba dostrzega uczciwość i naturalność wpisów na blogu. Nic z Internetu nie przekopiowuję na bloga, zawsze piszę sam – a że jest tu regularność i wysiłek – „uczciwość popłaca” :)

m.

sobota, września 06, 2008

Sztuczna inteligencja Google

Zgodnie z trendem pisania na blogu – tym razem jeszcze raz coś o technikach internetowych – czyli w jaki sposób blog jest widoczny w sieci :)

Otóż – wiadomo wszem i wobec, że zupełnie niekwestionowanym liderem rynku wyszukiwarek jest google. No więc – od pewnego czasu również i google dociera na mojego bloga. Jako, że jakość jest zupełnie przyzwoita :P i treści są całkowitymi oryginałami (nie jest to zwykłe przekopiowanie artykułów z wikipedii czy komentarzy z onetu – jak to robią niektórzy blogerzy) – toteż bardzo częst pojawiam się wysoko w wynikach wyszukiwania.google’a. Teraz tylko pytanie – w wynikach wyszukiwania jakich zbitków słów? I tu zaczyna się ciekawie :)

Tak jak staram się, żeby blog był zoptymalizowany na kilka słów kluczowych - gdzie oczywiście prym wiedzie MJPS, to i w nich jest całkiem nieźle. Przy okazji, blog jest również pierwszy słowa jak CzernyTeam :) ale to nie wszystko :)

Jednym z większych absurdów google’a jest kombinacja słów „październik pogoda w paryżu”, „największe cycki w naszej klasie”, „własne miejsce w google”, „idealny prezent dla kobiety” czy „sex buczkowice” (tutaj absolutny lol). Zupełnie radzi sobie też cytat z J. Lieberta oraz przestroga przed umieszczaniem głupich zdjęć na naszej klasie (zresztą naruszająca moje prawo do wizerunku oraz – aczkolwiek to może być dyskusyjne – prawa autorskie autora zdjęcia).

Anyway – celem notki jest przede wszystkich ukazanie absurdu google’a. Z powyższych przykładów widać, że sztucznej inteligencji brakuje jeszcze co nieco do tej inteligencji naturalnej.

m.

piątek, września 05, 2008

Recenzja - Sokół feat. Pono - TPWC

Nie wiem dlaczego, ale przez ostatnie parę dni – gdy niewiele pisałem na blogu (a jak już pisałem, to raczej bardzo krótko i mało atrakcyjnie) bardzo spadły moje dochody z AdSense. Nie to, żebym prowadził bloga dla zysku – ale skoro AdSensowy zysk przy okazji wymusza regularność w blogowaniu – to dlaczego miałbym niby nie weryfikować swojej regularności wpisów.

A tak na marginesie podam, że za cały sierpień na blogu udało się zarobić kwotę ponad 25 dolarów, która jest dość dobrym odzwierciedleniem ilości czasu wkładanego przeze mnie w realizację projektu mjps.pl

Jako, że o sobie nie bardzo mam co pisać (a smutów walić nie chcę; polecam natomiast bardzo krótką zapowiedź dłuższej relacji dotyczącej konferencji o MVNO i prawie z nim związanym) – a o sukcesach innych nie będę pisać (ot, taka natura Polaka) :)

No więc – tym razem chciałem napisać o muzyce – czyli polecić pewną płytę. Odkryta zupełnie przypadkiem – i nawet coś już na jej temat pisałem na blogu przy okazji relacji z Coke Live Music Festival 2008. Otóż, płyta nosi nazwę TPWC (skrót od Teraz Pieniądz w Cenie) i nagrana została niecały rok temu przed dwóch gwiazdorów obecnego lata, czyli Sokoła i Pono.

Co mogę powiedzieć o płycie? Pomimo, że nie lubię hiphopu (tudzież jakkolwiek nazywa się ten nawijany gatunek muzyki na płycie zaprezentowany), po prostu podoba mi się. Bardzo fajnie jest zrobiona muzycznie – dźwięki naprawdę nie są po raz kolejny wykorzystanym zestawem akordów F G C a. Teksty jakie są, takie są. Jest to – jak słusznie zauważyła Paulina – gatunek tekstów emo w kapturach, niemniej widać też od razu, że to takie chłopaki z osiedla :) cóż więcej powiedzieć – zainteresowanym – w ramach dozwolonego użytku z art. 23 ust. 2 Prawa Autorskiego płytkę mogę udostępnić (także w formie online) – i zachęcam do Waszego feedbacku na temat płyty.

m.

piątek, sierpnia 29, 2008

AdSense - finalizacja procesu rejestracji

Dzisiaj zamiast pisania – relacja filmowa. Tematyka – w końcu zostałem potwierdzonym użytkownikiem usługi AdSense – czyli reklam Google, które pojawiły się na blogu jakiś niecały miesiąc temu. Jak już pisałem wcześniej, google bardzo poważnie podchodzi do ochrony informacji. Polecam szczególnie lekturę posta z linku powyżej – szczególnie po przejrzeniu poniższego filmu :)



I teraz polecam powrót do moich spostrzeżeń z niniejszego linku .

I jak to się człowiek może pomylić w osądzie :)

m.

środa, sierpnia 20, 2008

Pierwsze miejsce w Google

Z takich krótkich zachwytów ostatnich czasów – blog został wypozycjonowany przez Google na pierwszym miejscu na liście obejmującej 31 tysięcy. Na jakie hasło? A to oczywiście jest najlepsze :) Dla chętnych – polecam kliknięcie w niniejszy link

m.

Aaaa - i pozdro dla Krzysia, który już jest w Hiszpanii :) Krzysiu - widzimy Cię :)