Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paris. Pokaż wszystkie posty

piątek, września 26, 2008

5h do rozpoczęcia

a tak w ogóle – to już tylko 5h pozostało do rozpoczęcia kolejnego zjazdu Paryskiej lamandowni, czyli Reunion de CZernyTeam. Z każdym zjazdem powiększa się skład osobowy – więc za niedługo kolejne foty pojawią się na blogu :)

m.

środa, września 17, 2008

Rozmowa o rzeczach podstawowych

Jak pisał poeta, „wielkość ludzi nie jest oceniana wielkością ich samych, ale ich przyjaciół”. No, to jestem wielki! :)

Erha w Wichita (że o Wielkim Londonie nie wspomnę ), Prząx najpierw w Paryżu, a teraz w Manchesterze, Gosia w Paryżu – nie dość, żem wielki, to jeszcze absolutnie światowy. A już najlepszym dowodem na moją światowość i wielkość była dzisiejsza rozmowa telefoniczna. W skrócie przebiegała tak:

- Cześć!
- Dzieńdobry!
- Słuchaj, bo jestem właśnie w Simplu i szukam Muscadora. Możesz mi pomóc i powiedzieć, w którym miejscu stoi?
- ale każdy Simpl jest inny…
- ale ja jestem w Simplu na Clichy…
- aaa – no to ostatnia alejak przed kasami – po lewej stronie
- stoję tyłem do kas, naprzeciwko mnie jest piwo – gdzie mam iść
- idź do następnego rzędu…
- no tu są wina, ale same jakieś Bordeaux, a muscadora nie ma…
- obejrzyj się do tyłu – wśród szampanów – leży koło filara po stronie napoi, po jego prawej…
- MAAAAAM, JEEEEST…

Przyznacie, że urocze ??

m.

wtorek, lutego 12, 2008

Lamande2007/2008 - premiera

Jako, że moja ucieczka zbliża się wielkimi krokami, poniżej małe podziękowanie dla wszystkich z 11 i 13a (bez 15:P) rue Lamande, 75017 Paris :) wraz z ich (i moimi oczywiście :)) przyjaciółmi, odwiedzającymi, gośćmi itp. itd.

(mała uwaga techniczna - włączcie głosniki lub załóżcie słuchawki)



m.

PS: częstotliwość występowania na filmie co poniektórych osób nie ma żadnego związku z takimi kwestiami jak sympatia, szacunek, popularność itp. Im ktoś częściej – tym – przynajmniej zasadniczo – częściej ze mną przebywał i na większą ilość fotek się załapał :)

czwartek, stycznia 31, 2008

Ostatnie 2 tygodnie :)

Szybka informacja dla wszystkich czytelników - rozpoczęły się własnie moje ostatnie dwa tygodnie w Paryżu :)

m.

PS: przy okazji, dla mniej uważnych czytelników oglądaczy informacja, iż blog zmienił troszkę swoją szatę graficzną. Przy okazji - ankieta dla Was (oczywiscie anonimowa :)) - zachęcam do wzięcia udziału :)

niedziela, stycznia 13, 2008

Pierwsze odwiedziny 2008 :)

Pierwsze dni 2008 roku w Paryżu, to i pierwsze odwiedziny :) standardowo – pełna konspiracja, czyli jeden wielki podziw :) tym razem ludzie Adama – Mikołaj i Cristina


Żeby nie było – kilka fotek udało się trzasnąć. Głównie im – ale na jednej także i ja się znalazłem (o dziwo – na swoim własnym łóżku – oczywiście niepościelonym :)).


No – to zapraszam na Paris A.D. 2008 oczyma turystów :)









M.

niedziela, grudnia 09, 2007

Niedziela - krótka, a jednocześnie długa...

W niedziele dzień był dość krótki... Zanim udało się zwlec z łóżka, zanim śniadanie, zanim to, zanim tamto, to tak zeszło. Potem wyprawa na Pere Lachaise, czyli najsłynniejszy paryski cmentarz. Foty – jak każdy widzi...




... niewiele, bo dwóch osłów, mając 8 (słownie: osiem) baterii do dyspozycji, nie naładowało żadnej. Ale nic to.

Potem sushi.



Chyba powinienem w naszej Wasabi dostać jakąś zniżkę z uwagi na ilość przyprowadzanych tam ludzi.

Dzień skończył się dość wcześnie – a cezurą będzie tutaj chyba kolacja. Potem kolejna wyprawa na Parna... przepraszam, Montmartre :P



Droga była długa, ale za to ciekawa. Po drodze czekało nas parę dziwnych sytuacji, jak np. zatarasowanie naszego zaułku.





Po dojściu na wzgórze...


...parę razy cyknęliśmy...




... po czym w trakcie powrotu nawet aparat stwierdził, że byliśmy już bardzo niewyraźni i rozmazani.



M.

sobota, grudnia 08, 2007

Wigilia w PANie

W sobote rano, w jednym z pokoi, w trakcie cosobotniej inspekcji, udało nam się sfotografować taki oto arsenał...


W zasadzie cały dzień minął na przygotowaniach do Wigilii w PANie. Pracowali wszyscy – no, powiedzmy, prawie wszyscy. Niektórzy gotowali...


... inni służyli jako służby outsourcingowe wykonując czarną robotę...


... a inni jeszcze w ogóle nic nie robili – udając że przygotowują... :P




W ogóle, niektóre stroje wprawiały wszystkich w bardzo świąteczną atmosferą (see da teeshirt!!!)...


W ogóle, w ciągu ostatniej godziny robota naprawdę zaczęła palić się w rękach...





... a niektórym sprawiała też niekłamaną przyjemność.


Zresztą – rezultaty też przeszły najśmielsze oczekiwania największych optymistów :)



W ogóle, cały event był niezły – i nawet kolędy leciały. Co prawda, albo takie z wrzuty.pl (profanacja do potęgi entej), albo takie śpiewane przez BSB (dla niewiedzących – tak tak – BackStreet Boys – tutaj no comment) – ale były.



A na sam koniec ujawniła się piękna cecha charakteru naszych PANowskich kobiet (ponoć w genach to mają...), co wywołało normalne zachowanie mężczyzn. Osohozi?? Panie w tle, Panowie na pierwszym planie...


A na sam koniec niektórym to w ogóle zebrało się na jakieś strasznie poważne rozmowy...



m.

I jeszcze parę wigilijnych fotek - bez komentarza :)