a tak w ogóle – to już tylko 5h pozostało do rozpoczęcia kolejnego zjazdu Paryskiej lamandowni, czyli Reunion de CZernyTeam. Z każdym zjazdem powiększa się skład osobowy – więc za niedługo kolejne foty pojawią się na blogu :)
m.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paris. Pokaż wszystkie posty
piątek, września 26, 2008
środa, września 17, 2008
Rozmowa o rzeczach podstawowych
Jak pisał poeta, „wielkość ludzi nie jest oceniana wielkością ich samych, ale ich przyjaciół”. No, to jestem wielki! :)
Erha w Wichita (że o Wielkim Londonie nie wspomnę ), Prząx najpierw w Paryżu, a teraz w Manchesterze, Gosia w Paryżu – nie dość, żem wielki, to jeszcze absolutnie światowy. A już najlepszym dowodem na moją światowość i wielkość była dzisiejsza rozmowa telefoniczna. W skrócie przebiegała tak:
- Cześć!
- Dzieńdobry!
- Słuchaj, bo jestem właśnie w Simplu i szukam Muscadora. Możesz mi pomóc i powiedzieć, w którym miejscu stoi?
- ale każdy Simpl jest inny…
- ale ja jestem w Simplu na Clichy…
- aaa – no to ostatnia alejak przed kasami – po lewej stronie
- stoję tyłem do kas, naprzeciwko mnie jest piwo – gdzie mam iść
- idź do następnego rzędu…
- no tu są wina, ale same jakieś Bordeaux, a muscadora nie ma…
- obejrzyj się do tyłu – wśród szampanów – leży koło filara po stronie napoi, po jego prawej…
- MAAAAAM, JEEEEST…
Przyznacie, że urocze ??
m.
Erha w Wichita (że o Wielkim Londonie nie wspomnę ), Prząx najpierw w Paryżu, a teraz w Manchesterze, Gosia w Paryżu – nie dość, żem wielki, to jeszcze absolutnie światowy. A już najlepszym dowodem na moją światowość i wielkość była dzisiejsza rozmowa telefoniczna. W skrócie przebiegała tak:
- Cześć!
- Dzieńdobry!
- Słuchaj, bo jestem właśnie w Simplu i szukam Muscadora. Możesz mi pomóc i powiedzieć, w którym miejscu stoi?
- ale każdy Simpl jest inny…
- ale ja jestem w Simplu na Clichy…
- aaa – no to ostatnia alejak przed kasami – po lewej stronie
- stoję tyłem do kas, naprzeciwko mnie jest piwo – gdzie mam iść
- idź do następnego rzędu…
- no tu są wina, ale same jakieś Bordeaux, a muscadora nie ma…
- obejrzyj się do tyłu – wśród szampanów – leży koło filara po stronie napoi, po jego prawej…
- MAAAAAM, JEEEEST…
Przyznacie, że urocze ??
m.
wtorek, lutego 12, 2008
Lamande2007/2008 - premiera
Jako, że moja ucieczka zbliża się wielkimi krokami, poniżej małe podziękowanie dla wszystkich z 11 i 13a (bez 15:P) rue Lamande, 75017 Paris :) wraz z ich (i moimi oczywiście :)) przyjaciółmi, odwiedzającymi, gośćmi itp. itd.
(mała uwaga techniczna - włączcie głosniki lub załóżcie słuchawki)
m.
PS: częstotliwość występowania na filmie co poniektórych osób nie ma żadnego związku z takimi kwestiami jak sympatia, szacunek, popularność itp. Im ktoś częściej – tym – przynajmniej zasadniczo – częściej ze mną przebywał i na większą ilość fotek się załapał :)
(mała uwaga techniczna - włączcie głosniki lub załóżcie słuchawki)
m.
PS: częstotliwość występowania na filmie co poniektórych osób nie ma żadnego związku z takimi kwestiami jak sympatia, szacunek, popularność itp. Im ktoś częściej – tym – przynajmniej zasadniczo – częściej ze mną przebywał i na większą ilość fotek się załapał :)
czwartek, stycznia 31, 2008
Ostatnie 2 tygodnie :)
Szybka informacja dla wszystkich czytelników - rozpoczęły się własnie moje ostatnie dwa tygodnie w Paryżu :)
m.
PS: przy okazji, dla mniej uważnych czytelników oglądaczy informacja, iż blog zmienił troszkę swoją szatę graficzną. Przy okazji - ankieta dla Was (oczywiscie anonimowa :)) - zachęcam do wzięcia udziału :)
m.
PS: przy okazji, dla mniej uważnych czytelników oglądaczy informacja, iż blog zmienił troszkę swoją szatę graficzną. Przy okazji - ankieta dla Was (oczywiscie anonimowa :)) - zachęcam do wzięcia udziału :)
niedziela, stycznia 13, 2008
Pierwsze odwiedziny 2008 :)
Pierwsze dni 2008 roku w Paryżu, to i pierwsze odwiedziny :) standardowo – pełna konspiracja, czyli jeden wielki podziw :) tym razem ludzie Adama – Mikołaj i Cristina

Żeby nie było – kilka fotek udało się trzasnąć. Głównie im – ale na jednej także i ja się znalazłem (o dziwo – na swoim własnym łóżku – oczywiście niepościelonym :)).

No – to zapraszam na Paris A.D. 2008 oczyma turystów :)








M.

Żeby nie było – kilka fotek udało się trzasnąć. Głównie im – ale na jednej także i ja się znalazłem (o dziwo – na swoim własnym łóżku – oczywiście niepościelonym :)).

No – to zapraszam na Paris A.D. 2008 oczyma turystów :)







M.
niedziela, grudnia 09, 2007
Niedziela - krótka, a jednocześnie długa...
W niedziele dzień był dość krótki... Zanim udało się zwlec z łóżka, zanim śniadanie, zanim to, zanim tamto, to tak zeszło. Potem wyprawa na Pere Lachaise, czyli najsłynniejszy paryski cmentarz. Foty – jak każdy widzi...



... niewiele, bo dwóch osłów, mając 8 (słownie: osiem) baterii do dyspozycji, nie naładowało żadnej. Ale nic to.
Potem sushi.


Chyba powinienem w naszej Wasabi dostać jakąś zniżkę z uwagi na ilość przyprowadzanych tam ludzi.
Dzień skończył się dość wcześnie – a cezurą będzie tutaj chyba kolacja. Potem kolejna wyprawa na Parna... przepraszam, Montmartre :P

Droga była długa, ale za to ciekawa. Po drodze czekało nas parę dziwnych sytuacji, jak np. zatarasowanie naszego zaułku.



Po dojściu na wzgórze...

...parę razy cyknęliśmy...



... po czym w trakcie powrotu nawet aparat stwierdził, że byliśmy już bardzo niewyraźni i rozmazani.

M.



... niewiele, bo dwóch osłów, mając 8 (słownie: osiem) baterii do dyspozycji, nie naładowało żadnej. Ale nic to.
Potem sushi.


Chyba powinienem w naszej Wasabi dostać jakąś zniżkę z uwagi na ilość przyprowadzanych tam ludzi.
Dzień skończył się dość wcześnie – a cezurą będzie tutaj chyba kolacja. Potem kolejna wyprawa na Parna... przepraszam, Montmartre :P

Droga była długa, ale za to ciekawa. Po drodze czekało nas parę dziwnych sytuacji, jak np. zatarasowanie naszego zaułku.



Po dojściu na wzgórze...

...parę razy cyknęliśmy...



... po czym w trakcie powrotu nawet aparat stwierdził, że byliśmy już bardzo niewyraźni i rozmazani.

M.
sobota, grudnia 08, 2007
Wigilia w PANie
W sobote rano, w jednym z pokoi, w trakcie cosobotniej inspekcji, udało nam się sfotografować taki oto arsenał...

W zasadzie cały dzień minął na przygotowaniach do Wigilii w PANie. Pracowali wszyscy – no, powiedzmy, prawie wszyscy. Niektórzy gotowali...

... inni służyli jako służby outsourcingowe wykonując czarną robotę...

... a inni jeszcze w ogóle nic nie robili – udając że przygotowują... :P


W ogóle, niektóre stroje wprawiały wszystkich w bardzo świąteczną atmosferą (see da teeshirt!!!)...

W ogóle, w ciągu ostatniej godziny robota naprawdę zaczęła palić się w rękach...





... a niektórym sprawiała też niekłamaną przyjemność.

Zresztą – rezultaty też przeszły najśmielsze oczekiwania największych optymistów :)


W ogóle, cały event był niezły – i nawet kolędy leciały. Co prawda, albo takie z wrzuty.pl (profanacja do potęgi entej), albo takie śpiewane przez BSB (dla niewiedzących – tak tak – BackStreet Boys – tutaj no comment) – ale były.

A na sam koniec ujawniła się piękna cecha charakteru naszych PANowskich kobiet (ponoć w genach to mają...), co wywołało normalne zachowanie mężczyzn. Osohozi?? Panie w tle, Panowie na pierwszym planie...

A na sam koniec niektórym to w ogóle zebrało się na jakieś strasznie poważne rozmowy...

m.

W zasadzie cały dzień minął na przygotowaniach do Wigilii w PANie. Pracowali wszyscy – no, powiedzmy, prawie wszyscy. Niektórzy gotowali...

... inni służyli jako służby outsourcingowe wykonując czarną robotę...

... a inni jeszcze w ogóle nic nie robili – udając że przygotowują... :P


W ogóle, niektóre stroje wprawiały wszystkich w bardzo świąteczną atmosferą (see da teeshirt!!!)...

W ogóle, w ciągu ostatniej godziny robota naprawdę zaczęła palić się w rękach...





... a niektórym sprawiała też niekłamaną przyjemność.

Zresztą – rezultaty też przeszły najśmielsze oczekiwania największych optymistów :)


W ogóle, cały event był niezły – i nawet kolędy leciały. Co prawda, albo takie z wrzuty.pl (profanacja do potęgi entej), albo takie śpiewane przez BSB (dla niewiedzących – tak tak – BackStreet Boys – tutaj no comment) – ale były.

A na sam koniec ujawniła się piękna cecha charakteru naszych PANowskich kobiet (ponoć w genach to mają...), co wywołało normalne zachowanie mężczyzn. Osohozi?? Panie w tle, Panowie na pierwszym planie...

A na sam koniec niektórym to w ogóle zebrało się na jakieś strasznie poważne rozmowy...

m.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








