Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MJ's mansion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MJ's mansion. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, maja 11, 2009

Żywioł

Dziś stałem się nadaktywny, a wszystko przez siły przyrody, które skutecznie zaćmiły mi widok na książki, a przy świecy - choćby największej, to można co najwyżej.... (sami wiecie... :P). na szczęście komputer ma baterię - więc w przerwach dostawy prądu mogę się odstresować :)

No więc podzielę się jeszcze jednym spostrzeżeniem - tym razem znowu o żywiole wody i wiatru. Jak pojawiła się burza - znowu, ni stąd, ni z owąd, to z okna domu nie widziałem końca dachu garażu.... Przypomnę widok...


...a więc nie więcej niż 10m... naprawdę odlot. Bardzo żałuję, że utopiłem telefon z aparatem, a normalnego cyfrowego nie posiadam (choć aż dziw bierze, że przez ponad półtora roku wytrzymałem).

Miałem to szczęście, że domek stoi za wzgórzem, więc wiatr - jak się rozpędził - przeszedł górą (ponad dachem) - bo tak, to już bym pewnie miał domek wodny na środku jeziora... Boję się tylko, że od podłogi mogłaby mi wilgoć podchodzić... :P

m.

PS: wracam, bo znowu przywrócił prąd :D

Powrót na łono natury

Dziwne to uczucie, siedzieć takiemu samemu w buszu (wiem, lubię wyolbrzymiać, ale tu jest prawie jak w buszu:P). I choć oczywiście jestem największym na świecie twardzielem :))), to wieczorami lekki strach mnie ogarnia, jak jakieś badziewia stukaja mi do okien (zazwyczaj pieprzone wróble...), albo jak coś dobiera się do moich śmieci (pewnie ten lisek chytrusek, co tak lubił nas sobie oglądać; ewentualnie Reksio lub Mruczek :P).

Dziś podobna akcja – grzmiało przez pół dnia, aż tu nagle o 15 30 jak lunęło, to nawet nie wiedziałem, co mam z dworu zbierać. Udało się najważniejsze sprzęty, ale jak 3 min później zgasł w domu calusieńki prąd – to znowu zadałem sobie pytanie - i co teraz?? Wracać do Krakowa, czy czekać aż włączą...??? A co, jak włączą za 3 dni?? Mam siedzieć przy świecach i wstawać o świcie?? Jeszcze jakbym był z jakąś niewiastą – to podobno niegdysiejszą bolączką na takie zmartwienia było robienie dzieci :) Tylko ani kobiety nie ma, ani dzieci za cholerę nie są mi na razie potrzebne :P

Rozumiem, że moje włości to taki powrót na łono natury, ale chyba na taki całkowity powrót to jeszcze nie jestem do końca gotowy...

m.

niedziela, maja 03, 2009

Agresywne życie...

Bo dość intensywnym kwietniu przyszedł czas na agresywny maj.

1 maja.


Przybycie na włości o 2 w nocy to agresywne zachowanie.
Pisanie maili na śpiąco do 4 rano – jeszcze większa agresja...
I jakby to bylo mało – wywrotka omegą i 20 min w wodzie mającej 13 stopni – to już szczyt agresji :)
nie mówiąć o zalanym telefonie z numerem 603....



2 maja.


Na włościach pojawiło się na balkonie ptasie gniazdo z 4 małymi jajeczkami :) aż żałuję, że nie mam (już) telefonu z aparatem – bo wygląda naprawdę przecudnie.
Wieczorem – do ludzi siedzących przy grillu – przybiegł lis i z czerni nocy wystawił swój rudy łeb i zaczął wszystkich oglądać :)
A na koniec - siedząc na krzesle - nagle zacząłem powoli opadać w bok - i na prawie trzeźwo wylądowałem na podłodze....


m.

PS:

agresja z KPA – poziom wysoki

sobota, kwietnia 25, 2009

Uroki życia singla :)

Jak jest?? jest dobrze :)
Co prawda nie jest to może ideał – niemniej powyższemu obrazkowi zaczyna brakować (już tylko) dwóch elementów. Zgadniecie jakich???

m.

sobota, kwietnia 04, 2009

Pierwsza impreza na włościach (czyli MJ's Mansion Party)

Jak zwykle ze sporym lagiem, ale udało się w końcu wrzucić zdjęcia z pierwszej imprezy w gródku. Bez opisywania – ot po prostu szkielet makawaby z jedna osoba towarzyszącą :)

Idąc po kolei:

1. Kukułka – największa atrakcja domu :P

MJ'owa kukulka

2. Impreza standardowo w kuchni

MJ's Mansion

3. Żywa ikonka – „WTF??””

skowronek o poranku

4. Czym chata bogata – czyli kiełbasa, musztarda, keczup i piwo... :P

suto i bogato

5. Zimno było, to trza było kobietę przytulić :P

brrrr

6. Skaleczony palec trza zdezynfekować – Soplica nie doprowadziła do zakażenia :P



7. I przyszła pora, ze zaczęło sie robić ciepło, przyjemnie i wygodnie – co w polaczeniu z piwem dało efekt...

czilaut
sen jak u aniouka

8. Akuku :)

na balkonie

9. Franz Mauer na prywatnej strzelnicy w backyardzie :)
strzelnica - MJ's Mansion

m.

niedziela, marca 29, 2009

Jubileusze

Na blogu dwusetny post, na liczniku okrągła liczba kilometrów przejechana - same jubileusze. A pomijając jubileusze – pierwsze koty za płoty, czyli 250km za własnym kółkiem pękło.


Zresztą Fabio na własnym podwórku przed garażem prezentował się całkiem nieźle. Choć umorusany niepogodą – świecił przykładem :)



Poza tym - na włościach pierwsza wizyta gospodarska - z pełnowymiarowym sprzątaniem. Rezultatem sprzątania była góra śmieci, z których chałupa została opróżniona. Tu akurat w wersji niepełnej - full version była naprawdę imponująca.



Zaświadczą o tym niech miny moje i taty...



Poza tym - prezentowaliśmy się naprawdę bojowo :P



Na szczęście widok z czystego okna poprawił humory :)




Z rzeczy różnych - standardowo spacerek ze zdjęciami jeziora




łażenie po cudzych pomostach


podglądanie włości sąsiadów


i inne takie tam.



Fajnie było, pomimo że sen o godzinę krótszy (info dla tych, co jeszcze nie przestawili zegarków :P). A na dodatek – idzie wiosna, więc jest spora szansa na więcej :)

m.

poniedziałek, marca 23, 2009

Człowiek bezdomny

Od dziś zostałem człowiekiem bezdomnym. Tzn. dom mam, kupiłem jakiś czas temu. Ale jestem bez zameldowania. Ostatecznie porzuciłem zameldowanie w KK – i czas stać się krakusem z zameldowania (krakusem z krwi i kości ani nigdy nie będę, ani tym bardziej nie chciałbym być :P).

Tak więc jestem bezdomny z domem. Na szczęście, – w razie potrzeby – nabyłem też samochód – i jestem już w nim zameldowany. Oczywiście wszystko odbywało się śladami Palisandra i jego badassa. Padł nawet pomysł, żeby owemu furaczowi nadać imię „Mariolka” (kobieca fantazja nie zna granic...) – ale storpedowałem go równie szybko, jak się pojawił...

I tyle z newsów – bo już jakiś czas się nie odzywałem. Chciałem zrobić jakąś krótką relację z pierwszej imprezy w MJ’s Mansion (dalej nikt nie zgłosił pomysłu na nazwę :P), ale nie mam dostępu do zdjęć... Może dziś, może jutro – on verra :)

m.

niedziela, stycznia 25, 2009

Weekend na wsi

Pierwsza oficjalna i w pełni uprawniona wizyta @ MJ’s Mansion. Trochę jest roboty, rozwaliło bojler do wody (to akurat dobrze, bo będę mógł kupić nowy :D), ale generalnie spoko. Poza tym – w noc przyjazdu dookoła było tak ciemno, a niebo było tak bezchmurne, że gwiazdy widać było lepiej niż w podręczniku. Wszystkie, bez wyjątku. Naprawdę, pierwszy raz w życiu byłem w stanie ustalić wszystkie większe układy :)

Poza tym - muszę rozpisać jakiś konkurs na nazwę posiadłości (nie wiem dlaczego w Polsce nie jest to popularne) – no i jak już będzie stały dostęp do wody – zacząć organizować parapetówy :) BTW, gdyby ktoś miał problem z prezentem na pierwszą wizytę – bardzo chętnie przyjmę skórę z dzika – co by pod przyszłym kominkiem wyłożyć :)

Poza tym – blog stał się chyba również blogiem przyszłych adeptów sportów motorowych. Tym razem ścieżka dostępu z google’a to:



m.

PS: jak tylko uda mi się wydębić parę fotek z aparatu, którym porobiłem foty na mych włościach – obiecuję zamieścić.