Pokazywanie postów oznaczonych etykietą furacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą furacz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, maja 18, 2009

Nie piję po alkoholu...

...choć to hasło to chyba brzmi „nie jeżdżę po alkoholu” (i w wersji z tytułu posta to na pewno w moim przypadku jest kłamstwem :P). Więc nie pojeżdżę swoim cudnym fabianem (nie kojarzyć z pawianem:P) przez parę dni. Bo dla niemających mnie na gg (albo dla tych, których ja nie mam na gg:P) – zdałem dziś to pieprzone kpa – no i trzeba to uczcić. Bo w końcu teraz tylko ostatnie przeszkoda została (za wyjątkiem pani z dziekanatu :P – ale u nas to zawsze była tylko formalność :D) – i rok wolny :D cudnie :)

m.

środa, kwietnia 22, 2009

Pre-Majówka, czyli buczkowice vol. 2 (ani wódka, ani wino, nie zastąpią Ci BAMBINO!)

WSTĘP


Tym razem duuużo zdjęć – bo już dawno nic nie było, i pewnie na jakiś czas będzie przerwa, bo wybywam poza cywilizację... No więc – Buczkowice part II.


W dużym skrócie, urodziny Pauliny, na których niektórzy „walili wódą”, choć i tak innych „chuj to obchodziło” :P

DAY 1


Sporo fot było takich w biegu – główna postać nie umiała usiedzieć w miejscu i pędziła jak struś pędziwiatr :)




Pojawił się i kolega Czesław, zwany przez niektórych pieszczotliwie Czesiem :)



NIe wiem, czy to Czesława, czy to mnie (bo pojawiliśmy się niemal równocześnie) – ale witano w drzwiach dobre 10 minut :)



W każdym razie – Czesiek miał niezłe branie – co chwila był tulony i obmacywany... :P


Tort był – że sobie pozwolę się wyrazić – jeden kolorowy (ten po leweje), a drugi chujowy :P



Ale co tam tort – w końcu nikt tam nie pojechał jeść...



Choć niektórzy – tylko pogadać i popatrzyć na innych – a nawet samemu zapozować





I jak nie przyjechali jeść – to i na sam widok jedzenia krzywiła im się mina :)


Zresztą – z dołu impreza wyglądała na całkiem ludną...



– ale już z góry to nie było dramatu...



Na imprezie pojawił się też paparazzi, który istotnie naruszał prywatność czterech liter co poniektórych osób :)


Były też tańce – choć te (osoby), które nie miały powodzenia, musiały się zadowolić 8latkami :P (choć nie wiem czemu ten 8latek ma lewą rękę tam, gdzie ma!!!)



Z drugiej strony – kto nie ma szczęścia w tańcu, ten ma szczęście w masażu – co i ewidentnie pokazała mina „rozkoszy skondensowanej”



Poza masażem można się też było tarzać po kanapach :P


Były tańce, były hulanki – był też i śpiew – i to nie byle jaki...


A po śpiewie – chwila na reklamę :D


I tak minął DAY 1

DAY 2


Było sprzątanie

Było gotowanie




Były też bardziej intelektualne rozrywki


Choć przy tym gotowaniu, to każdy – choć niewyraźny – prężył się jak najbardziej, byleby tylko „mięso sosem zalać” (taka mała dwuznaczność się wkradła :P)



A jak już to mięso było kruche jak szarlotka :D – zrobiło się siwo od dymu...


Na szczęście na potrzeby zdjęć nie było już tragedii – i trochę rozdmuchaliśmy, żeby potem mężnie wyprężyć torsy :P



Przy stole niektórzy wyginali się w takie pozy, jakby balasa robili...


No i tyle – i kalambury – na szczęście w atmosferze przy kominku


Każdy przeszedł samego siebie... albo pozą


Albo oczkami :P


Albo profesjonalnym pokazywaniem lachociąga (choć to nie bardzo męskie hasło:P)


Albo w końcu pozując jak dżolero z koszulą rozpiętą do połowy klaty


Choć i mi przytrafiło się wyglądać na całkiem zaangażowanego i emocjonalnego


Że już nie wspomnę, na co pokazywałem przy okazji hasła „Chuje-Muje, Dzikie Węże...”


DAY 3


spanko


Śniadanko,


Sprzątanko



Niewyspanko



I finito!