czwartek, grudnia 06, 2007

Dzień trzeci/ Mikołaj

W czwartek troszkę się rozpadało. A ponoć Mikołaj bywa łaskawy... Na szczęście, były takie schrony, jak Centre Pompidou, skąd północny Paryż nawet w deszcze prezentował się atrakcyjnie.



Wieczorem przebieżka po mieście (a w lafąfą Tshirty ze znaczkiem krokodyla kosztują 150 eur) i spacerek w kierunku punktu widokowego na Trocadero...


Potem pod wieżę...


... gdzie Bordeaux, rocznik bieżący („wciąż”) smakował jak najlepsze wino na świecie, a my z okazji Mikołaja „waliliśmy z koranu” i stawaliśmy się fotoamatorami.


Tam też erha „pozdrawiał znajomych. Na naszej klasie ma najwięcej”. Przy okazji, pobijał rekordy grubości warstwy ubrań, tudzież chciał sobie uczynić z Champs de Mars paryski wybieg mody...



A tego wieczoru na Polach Marsowych było jasno jak w dzień.




m.

wtorek, grudnia 04, 2007

Rhx a Paris - dzień pierwszy/Wtorek

Przyjechał do Paryża jeden ze współautorów słynnej „Ody do Dupy”.


I co? Ano, było cięzko – chyba nawet bardzo ciężko.

W pierwszy dzień udało się wyhaczyć wieżę...


... ogólnie rzut na Paris by night...


… I jazda pociągiem, żeby


... zdobyć w Auchan bagietkę...


i udać się na Repas De Dieux („Posiłek Bogów”).



Potem chwila kultury, czyli gazeta o Sarko...



Jeszcze parę fotek na La Defense,



następnie Sacre Coeur...


I tak – przez cały pobyt „nosiliśmy się na rękach”.

m.

niedziela, listopada 25, 2007

Ekipa

Jak zwykle ja – jako niepoprawny romantyk (i oczywiście wszyscy – mniej lub bardziej świadomie – wiedzę o tym...) zapraszam do czegoś, co mnie samego przekonało. Otóż, tym razem – polskie seriale...

Nie wierzysz?? To proszę – uwierz. Jest jeden serial, do którego namawiał będę tak gorąco, jak do korzystania z wyszukiwarki google’a. Nazywa się Ekipa. Reklamowany w TV jako polski serial political – fiction. Nie powiem nic więcej – po prostu – warty Twojego czasu.

M.

Koniec listopada w Paryżu

Witam, a przy okazji przepraszam wszystkich Was (czytelników – jak rozumiem z informacji otrzymywanych mailem – jest Was ok. 30 osób, w tym 10 osób, które zaglądają na mjpserafin regularnie – co najmniej raz na dwa dni – co oczywiście jest moim – no i Unii Europejskiej w postacie programu Sokrates – Erasmus – olbrzymim sukcesem) za tak długi czas oczekiwania na kolejny wpis na blogu. Bądź, co bądź – ale większość z Was wie, że każdy wpis zajmuje naprawdę sporo czasu (średnio, wrzucenie jednej notki razem ze zdjęciami, to ok. 1h). Ale czegóż nie zrobię dla Was/dla Ciebie??:)

No więc – krótkie resume z ostatnich dni.

1. Jak wszyscy wiecie, zacząłem w praktykę w Kancelarii MMV. Kancelaria znajduje się w pierwszej paryskiej dzielnicy (Ie Arrondisement) – czyli jakieś 200m od wejścia głównego do Palais Royal Musee du Louvre. Oczywiście – wielkie podziękowania za możliwość odbycia praktyki – po pierwsze dla własnego szefa, tj. MM (wszyscy znają :)), no a poza tym dla Jacquesa i Francois – Xavier’a.

2. Co robię na praktyce?? Oczywiście – to co robią praktykanci :) czyli przede wszystkim – osiągam cele, dla których na praktykę przybyłem :) NA pierwszym spotkaniu zostałem zapytany – po co ja im w ogóle głowę zawracam :) No wiec – z wrodzonym wdziękiem i pewnością siebie – „pour apprendre un peu de loi francais et aussi pour ameliorer ma connaissance de francais juridique” („żeby choć trochę nauczyć się choć trochę prawa francuskiego i żeby polepszyć swoją znajomość prawniczego francuskiego”).
No więc, jakby to powiedzieć - udaje mi się to perfekcyjnie :P We własnej pracy udało mi się zdobyć jakiś tam warsztat tłumacza – a tutaj teraz go wyłącznie wykorzystuję :) A więc – Internet , Altavista i Google Translate. Poza tym – oczywiście znajomość francuskiego i jakieś tam własne wyczucie językowe – niemniej – nie ma się co oszukiwać – człowiek coraz mniej potrzebny jest maszynom...

3. Żeby też ktokolwiek nie śmiał pomyśleć, że jest mi źle... Jest mi naprawdę dobrze. Jestem prowadzony za rękę (zakładają, że znam prawo polskie, natomiast przy francuskim prowadzą za rękę i mogę się wczytać dokładnie i porównać z polskim – a przy okazji z innymi rozwiązaniami) - co dla mnie jest idealne. Naprawdę – czuję się z jednej strony jak student francuski (bo tu naprawdę – nie ma się co oszukiwać – normalnych ludzi, to ze świeczką szukać :P), ale z drugiej strony jak ktoś lepszy :) I dobrze :P

4. Poza praktykowaniem prawa na każdej linii – kuchnia :) Nie ma to, jak dobre jedzenie. Wiele osób – i nie będę tu wskazywał na konkretne Czytelniczki :P (Szanowni Czytelnicy - poza pojedynczymi Osobami - nie mieli okazji...) bloga wskazywał – to hasło naprawdę jest istotne... No więc – kiedy tylko mam czas (a jest go ostatnio sporo :P), wykorzystuję go w kuchni :) Co, jak co, ale Erasmus zobowiązuje :)

5. Strajk. Jak już widzieliście – Francuzi uwielbiają rozwiązania radykalne. I powiem więcej – strajki w Polsce to nie są strajki :P To są jakieś podpierdółki (chyba tak to się pisze :P). Jeśli ktoś uważa, że w Polsce jest źle – zapraszam do Francji. Nie jako turysta – ale jako normalny obywatel. Nigdy nie wstydziłem się, że jestem Polakiem , ale obecnie naprawdę jestem dumny ze swojej narodowości (co więcej – istnieje wielu Francuzów i innych Arabów, którzy dzięki właśnie mnie potrafią śpiewać „Polska, biało – czerwoni...” albo Mazurka Dąbrowskiego; oczywiscie, wiadomo dzięki komu :P). Kompleksy rzućmy w kąt – naprawdę jesteśmy normalni – i to Francuzi powinni liczyć się z nami... Kto nie wierzy – proszę o bliższy kontakt – a uwierzy...

6. A tak w ogóle – to co do strajku.... Strajkują studenci (bo uczelnie są częściowo prywatyzowane), pracownicy SNCF i RATP (czyli na polski PKP i MZK/MPK – bo Sarkozy chce im obciąć – i bardzo dobrze – przywileje emerytalne). Strajkują marynarze, pracownicy Opery – i wszyscy – kto tylko może :P

7. Czy ja w takim razie nic nie robię? No z tym się nie zgodzę... Co, jak co – ja naprawdę robię wszystko, żeby coś robić. Żeby cokolwiek się francuskiego nauczyć, żeby poszerzyć grono na naszej klasie , żeby jeść jak człowiek :) I naprawdę – czuję się wybitnie dobrze :)

8. Oczywiście, temat muzyczny – czyli tym razem Pidżama Porno. Tym razem – z racji treści, które mogą obrażać moralność – nie zamieszczę bezpośrednich linków. Ale – powiem szczerze – Bułgarskie Centrum Chujozy oraz Wódka. Tertio non datur.
Pozdr.

M.

piątek, listopada 16, 2007

Urodziny

Pierwsze urodziny w PANie. Co prawda nie trwały – jak to pierwotnie zostało wymyślone – pod Wieżą – ale też było nieźle.
Byli solenizanci...


... suto zastawiony stół...


... tort...


... były prezenty (dla ciekawych, blond włosa piękność to Nicole :P).




Była wódka...



... a więc i po wódce były też obściskiwania...



... i zaraz potem zalotne uśmiechy.


Jeszcze trochę wódki – i było dmuchanie...


Co dziwne, po wódce faceci zazwyczaj starają się rozbierać dziewczyny... U nas Piotrek miał inny pomysł :)


... a na sam koniec był spacerek :) A na spacerku – jak to na spacerkach bywa – było różnie. Najpierw była przejażdżka metrem, gdzie znaleźliśmy (po prawej) reklamę polskich wyrobów...


... była Wieża...





Było ossssstro!!!
M.

czwartek, listopada 15, 2007

Strajk w Nanterre - fotoreportaż

Tym razem relacja zdjęciowa – dzięki uprzejmości mojego nowego chińskiego kolegi – Sena (wymawiać: syn). Zdjęcia moim zdaniem świetne – nie dość, że zrobione niezłym aparatem – to jeszcze przez naprawdę dobrego specjalistę :) Zresztą – jak pewnie zauważycie – ich rozmiar jest inny niż rozmiar innych fot na blogu... Ech – też kiedyś nabędę taki aparat :)

Nie wiem, jak wyglądały czasy stanu wojennego, policji, wojska i czołgów na ulicach, ale tutaj sytuacja wygląda naprawdę poważnie...



Potem doszło do utarczek pomiędzy dwoma przeciwnymi sobie grupami studentów – i rektor...


... wezwał policję. Ponoć zjawili się błyskawicznie...



... i gdy tylko weszli na teren uczelni momentalnie sytuacja uległa zmianie.



Nagle zepchnięto strajkujących z jedynego otwartego wejścia do budynku, rozpoczęły się negocjacje i skandowanie haseł „Police, hors de Fac”.


Parę osób – w tym oczywiście ja :P – miały zupełnie inne odczucia....





M.

środa, listopada 14, 2007

Police, hors de Fac!

Na Uniwersytecie Paris X strajk! Studenci blokują budynek Wydzialu Prawa, Policja go uwalnia. Część ludzi krzyczy do policjantów: "Bat F, liberez" (wyzwólcie Budynek F; nomen omen wydział prawa :P). Inni studenci walczą z Policją, wspomagani okrzykami „Police, hors de Fac” (Policjo, precz z Wydziału!), zjeżdżają się telewizje, CRSi, żandarmeria i Bóg wie kto jeszcze :D

Piszą o nas w gazetach – jeszcze tego samego dnia. Nawet na You Tube’ie filmy z walk wyzwoleńczych Fac de Droit się pojawiają. Normalnie – jakaś masakra.



Jak już pisałem nie raz – Francja to kraj socjalistycznych nierobów. I tyle! Nawet strajk prowadzili tylko do 13 30 – ale zajęć już nie przywrócili. Głosowaniem 870 przeciw 770 Assemble Generale (czyli, swojsko mówiąc, wiec) podjął decyzję o prowadzeniu strajku w postaci zawieszenia zajęć. Tymczasowo, zajęcia w środę i czwartek zostały odwołane.

Vive la France!

M.

poniedziałek, listopada 05, 2007

Paryż o zmierzchu (Arc de Triomphe)

W wielu miejscach zdjęcia opatrzone były krótszym lub dłuższym komentarzem. Tym razem uważam to za zbędne...













M.