czwartek, lutego 19, 2009

Prognoza na najbliższe dni

Jaki dziś dzień??? Nie, nie Tłusty Czwartek. Znaczy się - Tłusty Czwartek też. Dziś natomiast inny dzień – dużo ważniejszy. 19 lutego 2009. Jeśli dalej nikt nie kojarzy – see plakat.


W zeszłym roku było naprawdę zajebiście – w tym roku – choć w mocno okrojonym składzie – mam nadzieję, że też tak będzie. Jeśli w najbliższych dniach będą jakieś trudności, żeby się ze mną skontaktować, dogadać, przemówić, namówić – wybaczcie :)

środa, lutego 18, 2009

Czyszki w USA

W ramach rekomendacji - polecam blog kumpla, który ożenił się, stwierdził, że młody - i warto zwiedzać swiat - i pojechał do USA. Sporo można się dowiedzieć o życiu młodych imigrantów za wielką wodą. Na szczęscie póki co wygląda lepiej niż w "Szczesliwego Nowego Jorku" :)

m.

PS: o krótkich wycieczkach innego Palisandra - co to jeździł po Stanach w te i wewte (chyba tak się to pisze) - można poszukać m.in. tutej i tutej.

poniedziałek, lutego 16, 2009

Kryzys

Kryzys w swiatowej gospodarce - to i na blogu kryzys. Połowa miesiąca minęła, a tu z reklamy kontekstowej ledwo 36 centów udało się szarpnąć. Czyli jakąs złotówkę. Nie ma wypasu - chyba trza przeczekać... :( jednym słowem - w czasie kryzysu będzie też prohibicja...

m.

PS: na szczęscie - od początku korzystania z reklam udało się zarobić 63 dolce - szkoda tylko, że w pierwszym miesiącu było to ponad 25 baksów, a w ostatnim ledwo 3... może stworzę sobie innego bloga, skoro ten już wygląda na wypalony??

niedziela, lutego 15, 2009

Bajka o szukaniu sprawiedliwości, czyli mało oglądania, a dużo czytania.

Tym razem krótka bajka o tym, czym się zajmuję w pracy. Wybaczcie uproszczenia i brak szczegółów – ale opowieść sama z siebie jest ciekawa, morał jeszcze ciekawszy – a dane nikomu nie są potrzebne. W końcu – muszę chronić zarówno informacje dotyczące stron, jak i co do tego, o co chodziło. Ale ogólny motyw i dialogi uniwersalne i ponadczasowe :)

Był sobie Pan X, któremu Pan Y zrobił bardzo źle (lub – inaczej - nie zrobił mu dobrze :P). Pan X zdenerwował się na Pana Y – postraszył mailami i paroma anonimowymi telefonami. Anonimowymi o tyle, że Pan Y z kontekstu wiedział, któż to dzwoni. A że Pan Y twardzielem był, toteż olał Pana X, jego telefony, maile etc. Tzn. może nie do końca olał – ale zupełnie się nimi nie przejął. W każdym razie – Pan X. usłyszał, że jest sobie taki jeden sąd polubowny – i że tam można wszystko załatwić tanio, szybko i skutecznie. Jako cywilizowany człowiek napisał więc do tego sądu maila w stylu: „ja jestem dobry człowiek, Y jest bardzo zły, Y zrobił mi wielkie skurw****ństwo – pomóżcie”. Sąd do niego – ale daj jakieś dowody, napisz po ludzku, o co Ci chodzi, wnieś odpowiednią opłatę – i wtedy my to wyślemy do arbitra, który rozstrzygnie, czy rzeczywiście Y jest świnią.

X był człowiekiem dość dziwnym. Dał jakiemuś mało znającemu się prawnikowi do napisania pismo do sądu, sam napisał, co się dokładnie wydarzyło (żeby było taniej), wysłał jakieś tam kwity (część zupełnie od czapy – jakby losowo wybrane z dokumentacji firmy). O opłacie oczywiście zapomniał (a przynajmniej domniemujemy, że zapomniał, przecież jest to człek uczciwy).

Wysłał do sądu po 5 miesiącach od odpowiedzi sądu, co powinien zrobić. Po trzech dniach z mordą do sądu, dlaczego sprawa jeszcze nie rozstrzygnięta??? Przecież miało być szybko, tanio i skutecznie. Oczywiście sąd odpisał, że w zasadzie, to nie bardzo wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi, nie zapłacił opłaty i w ogóle – fajnie byłoby, gdyby przynajmniej napisał, co chciałby od Pana Y. I jak X napisze to wszystko i wpłaci kasę, to sąd odezwie się do Pana Y – i będzie rozprawa. X odpowiedź z sądu odebrał – i na 3 miesiące zapadł się pod ziemię.

Po tychże trzech miesiącach X – jakby wyrwany ze snu zimowego – że on oczywiście chce Y z torbami posłać, że dał prawnikowi pismo do przeczytania – i prawnik mówi, że tak ma być. Że wszystko jest dobrze. I że wpłacił pieniądze.

No to sąd (sekretarz sądu) stwierdził, że nie ma się co kopać z koniem. Skoro Pan X wie lepiej, że jest dobrze, tak jak jest – to dał sprawę arbitrowi do rozstrzygnięcia.

Arbiter dostał wszystkie kwity, przeczytał z uwagą z 5 razy, przejrzał dowody, rozdziawił paszczę i wybełkotał: „A f zasacie, Panie iks, to oso Panu hozi??”. Zapytał raz – Pan X nic. No więc arbiter napisał jeszcze raz – że jak Pan X nie odpowie mu, czego on dokładnie chce, to arbiter rozstrzygnie wg tego, co dostał.

Zgadnijcie, Pan X odpowiedział, czy kolejny sen zimowy mu się trafił?? Tak, zgadliście, przepadł jak kamień w wodę. A że arbitra wiążą pewne zasady postępowania (regulamin rozstrzygania spraw, zobowiązania wobec sprawiedliwości – i ogólnie ślepej temidy – toteż rozstrzygnął). I powiedział salomonowo, że

„w zasadzie, to może i Pan X ma rację, a Pan Y jest ogólnie bandytą i to skurw***ństwo Panu X zrobił. Ale kwitów przesłanych sądowi to ta nieuczciwość za cholerę nie wynika. Co więcej, Pan X twierdzi, że jest właścicielem telewizora (było trochę inaczej, ale przyjmijmy, że chodzi o telewizor) – i że Y mu ten telewizor zabrał. Tylko, że jako dowodem, że X jest właścicielem telewizora jest umowa sprzedaży kabla i anteny do tegoż właśnie sprzętu. Więc skoro sąd nie wie, czy X właścicielem tego telewizora był, to jak może zabrać ten telewizor Panu Y i oddać go X? Przecież każdy może kupić sobie antenę i kabel i twierdzić, że jest właścicielem spornego telewizora”.


Mądry arbiter wyrok przesłał do sądu (sekretariatu), do Pana X i do Pana Y. Jako, że wszystkie terminy do zaskarżania, wnioskowania i bóg wie czego jeszcze minęły – arbiter o sprawie zapomniał. Nie minęło 5 miesięcy – a tu co?? A tu skrzywdzony Pan X pisze:

„Orzeczenie które otrzymaliśmy zawiera tak dużą ilość błędów merytorycznych, faktograficznych, błędnych analiz i zwykłego bajania, że nie możemy uznać czegoś takiego, za stan faktyczny, czyli prawdę oczywistą”.


Morał wyciągnijcie sami :) W końcu każdy ma prawo do własnej wersji „prawdy oczywistej” – oczywiście opartej na faktach autentycznych :)

m.

sobota, lutego 14, 2009

Pierwsza rocznica

Dziś pierwsza rocznica. Czas przeleciał nieubłagalnie szybko, ale i tak wydarzyło się naprawdę wiele. Tak jak myślałem, nic już nie będzie takie samo :D

Czego rocznica?? No na pewno nie Walentynek... :) Pierwsza rocznica powrotu z Paryża oraz wprowadzenia się na Kolberga. Pierwsza rocznica takiego prawdziwego zakończenia okresu studenckiego.

Bez zbędnych frazesów – choć wiele ich się ciśnie na myśl, że minął już rok. Od czasu powrotu w moim życiu sporo się zmieniało. Od czasu zamieszkania – mieszkanie również mocno się zmieniło. Podsumowania i bilans utajnione :)

m.

PS: co prawda sprawiedliwosci dziejowej na swiecie nie ma, jednak naukowa jak najbardziej :) egzaminy na ten semestr zakończone, teraz czas na pisanie pracy (tak, Droga Zuzo, piszę :P) - i skończyć tą szescioletnią tułaczkę w cholerę :P

Seksomurarski tekst piosenki

Jako, że zbliża sie swięto seksu murarzy (Walętynki), wypadałoby podążyć za trendem i zaktualizować bloga choć trochę. Po raz kolejny fragment tekstu A. Ziemianina - będzie się blog lepiej w Google'u pozycjonował :)

Ślady Twoje zasypało
w śniegu całkiem się zgubiły
szukać trudno - wszędzie biało
czekać - też nad moje siły

Gdzie Cię poniosło na tych saniach
co Ci się stało w środku zimy
a jeszcze latem byłaś ze mną
czy w Twoje życie wszedł ktoś inny?

Między nami tyle śniegu
Między nami tyle lodu
Czy trafimy znów na siebie?
W naszych oknach szyby chłodu

Może wiosna Cię odmieni
Może lato da zapomnieć
Czekam tylko do jesieni
Więc przypomnij sobie o mnie

Mam po Tobie listów kilka
i krzyżówkę bez dwóch haseł
pięć biletów - tramwajowych
pewnie dzisiaj też nie zasnę

bo wciąż w myślach biję się z sobą
gdybyś dziś znów stanęła na progu
ze śniegu pewnie bym się otrzepał
i dziękował sam nie wiem komu


m.

piątek, lutego 06, 2009

Sprawiedliwość dziejowa

Jako, że zamiast cieszyć pytonga (że się brzydko wyrażę) muszę się uczyć jakichś totalnych bzdur, pozwolę sobie zacytować ustawę – która z pewnością przyczyni się do głosu w dyskusji, gdzie jest ta wszędzie cytowana sprawiedliwość dziejowa. Albo i nie przyczyni się – ale przynajmniej wyleje z siebie swoje frustracje. Otóż, jest sobie taki art. 112 kodeksu karnego wykonawczego (ustawa, która mówi w większości o prawach ludzi skazanych na więzienie – czyli w zdecydowanej większości wypadków o naprawdę osobach totalnie groźnych dla innych). I mówi ona w paragrafie pierwszym tak:

§ 1. Skazany korzysta z niezbędnego dla zdrowia wypoczynku, w szczególności z prawa do co najmniej godzinnego spaceru i 8-godzinnego czasu przeznaczonego na sen w ciągu doby. Skazana, o której mowa w art. 87 § 3 i 4, ma prawo do korzystania z dłuższego spaceru.

Ile z Was ma czas na godzinny spacer i minimum 8h snu?? Bo być może to ja jestem pracoholikiem, alkoholikiem, sek... (nie, tym oczywiście :) nie jestem :P) – ale już dawno nie przypominam sobie czasu, kiedy to miałem w ciągu całego tygodnia codziennie po min. 1 h spaceru i 8 h snu łącznie...

Ale to jest ta sprawiedliwość dziejowa...

m.

niedziela, stycznia 25, 2009

Weekend na wsi

Pierwsza oficjalna i w pełni uprawniona wizyta @ MJ’s Mansion. Trochę jest roboty, rozwaliło bojler do wody (to akurat dobrze, bo będę mógł kupić nowy :D), ale generalnie spoko. Poza tym – w noc przyjazdu dookoła było tak ciemno, a niebo było tak bezchmurne, że gwiazdy widać było lepiej niż w podręczniku. Wszystkie, bez wyjątku. Naprawdę, pierwszy raz w życiu byłem w stanie ustalić wszystkie większe układy :)

Poza tym - muszę rozpisać jakiś konkurs na nazwę posiadłości (nie wiem dlaczego w Polsce nie jest to popularne) – no i jak już będzie stały dostęp do wody – zacząć organizować parapetówy :) BTW, gdyby ktoś miał problem z prezentem na pierwszą wizytę – bardzo chętnie przyjmę skórę z dzika – co by pod przyszłym kominkiem wyłożyć :)

Poza tym – blog stał się chyba również blogiem przyszłych adeptów sportów motorowych. Tym razem ścieżka dostępu z google’a to:



m.

PS: jak tylko uda mi się wydębić parę fotek z aparatu, którym porobiłem foty na mych włościach – obiecuję zamieścić.

wtorek, stycznia 20, 2009

Komercjalizacja internetu...

Kolejny raz różne dziwne rzeczy wychodza mi z moich blogowych statystyk. Tym razem - że internet jednak stał się przedmiotem materialnym :P albo ludzi coraz głupsi są... Skąd wniosek???

Najpierw nazwa usera.... - wygląda na profesjonalistę :)



a teraz - czego szukał :P


LOL
m.

poniedziałek, stycznia 19, 2009

tuBiedronka - pierwsza entomologiczna oferta telefonów na kartę :)

Tym razem trochę się pochwalę - oczywiscie bez zbędnych słów - bo tajemnice ustawowo chronione zabraniają. Anyway - od dnia dzisiejszego można w sklepach Biedronki nabyć komórki tuBiedronka. Cieszę się bardzo, tym bardziej - że to MVNO - czyli częsciowo moja działka zawodowa :) a poza tym - z tymi własnie komórkami naprawdę mocno się utożsamiam :) stąd wpis - i słodkie zdjęcie :)

tuBiedronka - telefony komórkowe na kartę
m.