poniedziałek, października 20, 2008

Dylematy Arniki w nowym roku akademickim...

Jeszcze ze dwie takie akcje i zaczne sobie mysleć, że ktos takie wyszukiwania w Google robi absolutnie celowo...


m.

PS: info dla członków masonerii - magiczna liczba obecnie to 43 :) walczmy ostro - 50 jest od niej niedaleko :)

piątek, października 17, 2008

Pozdro dla Zuzy

Jako, że swoich czytelników trzeba rozpieszczać – tym razem dedykowany post dla Zuzy :) widać Cię w Senegalu – co niniejszym dokumentuję :) co prawda majątku na tym wyjeździe nikt nie zbije… - ale przynajmniej elle a du bon temps avec Benoit :) (PS: jeśli to „du” jest źle – a pewnie jest – to nie krzyczcie mocno :P)

CzernyTeam w Senegalu :)
Poza tym – połączę to z innym wyszukiwaniem – spójrzcie, co ktoś chciał znaleźć w internecie :D ciekawe, gdzie mu/jej tak stromo było… :)

M.

czwartek, października 16, 2008

Rankingi popularności

Absolutny hicior - maksymalny tekst leżący u jego podstaw, 99 odwiedzin bloga w ciągu jednego dnia, 17 komentarzy - popularność jak M jak Milość albo Złotopolscy :P

A w ogole - jedna z Czytelniczek - Oglądaczek weszla na bloga tyyyyyyyle razy :) niezla, co nie?? :) kto zgadnie, kto to??? :)

MJPS - statystyki oglądalności

m.

środa, października 15, 2008

Polska złamała protokół!!!! (czyli kolejny szczyt)

Bo zgodnie z protokołem to głowie Państwa (jaka by nie była niska) należało się miejsce przy Sarkozy’m w trakcie szczytu unijnego. A Kaczora nie dopuścili i na dodatek kazali mu siedzieć koło Tuska, który to powiedział Kaczorowi, że „chcieć to Ty (se) możesz”. Absolutny skandal!

A najbardziej zastanawia mnie jedno – bo chyba protokół nie przewiduje, że Polska jest pępkiem świata. A skoro nie – to po pierwsze jakim cudem to Polska złamała protokół – skoro Kaczor stanął po prostu tam, gdzie dali mu kartkę z napisem Polska (lub rysunkiem Kaczora i Donalda :P)? Chyba zatem nie Polska – bo miejsce przy gospodarzu nam się należało – a ktoś nas po prostu wyrzucił? No, chyba że Kaczor wstydził się stać przy dość wysokim Sarko – i uciekł do Tuska (też nie kurdupla) w drugi rząd.

No a druga sprawa – skoro protokół przewiduje, że głowa Państwa stoi po prawej (lub lewje – jak kto woli) stronie Sarko – to musieli mieć tych Sarkozych kilku. Bo w Unii państw jest 27 – co prawda nie każda głowa takich państw uczestniczy (tylko my mamy takie ambicje salonowe) – to miejsc przy jednym biednym Sarkozym jest max 3 (4 – jeśli stoi w środkowym rzędzie) – jedno z lewej, jedno z prawej i jedno z tyłu…

m.

PS: ale już wiadomo, po co Kaczor na ten szczyt się pchał. Jak podają wszystkie liczące się źródła prasowe – na kolację podano zupę z karczochów z czarnymi truflami, grillowanego okonia w słodkich ziołach i czekoladowy deser

PS2: mała sonda - wypowiedz się - która wersja jest lepsza? :)

sarko i kaczi - diplomatic protocol

poniedziałek, października 13, 2008

Szczyt szczytów

Wiele rzeczy widziałem już w moich cudownych blogowych statystykach, jak ludzie trafiają na bloga – ale dziś absolutnie umarłem. Nawet nie napiszę tekstu wpisanego przez pewnego osobnika w Google – po prostu spójrzcie na screena poniżej – tekst wpisany do Google na zielono. Jakim cudem ktoś w ten sposób trafił na bloga – Wielce Nam Panujący Google raczy jedynie wiedzieć :P

chętnie zrobię każdemu loda

m.

niedziela, października 12, 2008

Rzetelność i uczciwość dziennikarstwa internetowego

Coraz bardziej denerwuje mnie Onet. Po zmianie designu strony głównej mam wrażenie, że zmienili też politykę nadawania artykułom tytułów. Wszystko pachnie mi tanią sensacją i podejściem do sprawy a la Super Express i Fakt – o czym zresztą pisałem już przy okazji cudownych newsów :P

Tym razem nagłówek brzmiał – „Dostanie 12 lat więzienia za 6 zł i 3 szyby?”. Czyli – przynajmniej w moim odczuciu – jakaś totalna sensacja. Za 6 zł na 12 lat do więzienia? Przecież w tym kraju wszystko przewraca się do góry nogami! Jak można komuś na 12 lat zniszczyć życie przez głupie 6 złotych ??!!? No więc klikam i czytam dalej…

I co się okazuje? Że wymiar sprawiedliwości uwziął się na biednego dziewiętnastolatka, który napadł na 60-latka, zabrał mu wszystkie posiadane pieniądze (pech chciał – choć może to i dobrze - tylko 6 zł), uderzył 3 razy pięścią w tył głowy – a gdy okazało się, że ofiara nie ma więcej pieni, rozbił dodatkowo 3 szyby w jego mieszkaniu. Zagroził też, że spali mężczyźnie mieszkanie, jeśli ten zawiadomi o zdarzeniu policję. Okazało się, że biedna ofiara zgnilizny moralnej kapitalizmu miała 1,6 promila…

I co – adekwatny nagłówek do treści? Nie ma to, jak zwabić ludzi do swoich tekstów absolutnie sensacyjnym – i zupełnie nieadekwatnym – nagłówkiem. Powiem szczerze – wkurza mnie to!

m.

Amerykański spot wyborczy

Jak dla mnie absolutny odjazd - wykorzystali tutaj chyba absolutnie wszystki metody socjotechniczn - natomiast absolutnie z glowa. Naprawdę niezły pomysł :)

czwartek, października 09, 2008

Charles Pierre Baudelaire - Spleen II


Kiedy niebo, jak ciężka z ołowiu pokrywa,
Miażdży umysł złej nudzie wydany na łup,
Gdy spoza chmur zasłony szare światło spływa,
światło dnia smutniejszego niźli nocy grób;

Kiedy ziemia w wilgotne zmienia się więzienie,
Skąd ucieka nadzieja, ten płochliwy stwór,
Jak nietoperz, gdy głową tłukąc o sklepienie,
Rozbija się bezradnie o spleśniały mur;

Gdy deszcz robi ze świata olbrzymi kryminał
I kraty naśladują gęstwę wodnych smug,
I w mym mózgu swe lepkie sieci porozpinał
Lud oślizgłych pająków - najwstrętniejszy wróg;

Dzwony nagle z wściekłością dziką się rozdzwonią,
śląc do nieba rozpaczą szalejący głos
Jak duchy potępieńców, co od światła stronią
I nocami się skarżą na swój straszny los.

A w duszy mej pogrzeby bez orkiestr się wloką,
W martwej ciszy - nadziei tylko słychać jęk,
Na łbie zaś mym schylonym, w triumfie wysoko,
Czarny sztandar zatyka groźny tyran - Lęk.



Znów pozwalam sobie na mały cytat z literatury. Tym razem zupełnie niewymuszony sytuacją i nastrojem – ale tak po prostu, bo jest to jeden z elementów mojej nauki w liceum, który pamiętam do dziś. A imię jego Spleen 2, a napisany przez Charles’a Baudelaire’a. Dlaczego tak wspominam ten wiersz? Bo oczywiście za cholerę nie pamiętam o co w nim chodzi… Ano dlatego, że zawsze dobijała mnie interpretacja poezji na ocenę. Jakiś koszmar – i nie wiem, kto to wymyślił. Po prostu powiedzieć, co dokładnie autor miał n myśli. W tym przypadku chyba nic – choć Spleen 2 to ikona romantyzmu. A jednak – za łączną interpretację (a raczej – odtworzenie tego, co udało mi się przeczytać w czarnym podręczniku do polskiego w omówieniach wierszy) Spleena i Albatrosa – zaraz na drugiej lekcji w 3 klasie – dostałem minus cztery. To były czasy!!! :P

m.

środa, października 08, 2008

Nie możemy sprzedać polskiej ziemi, bo ziemia to nasza matka, a matki się nie sprzedaje...

Proszę, Ci którzy czytają bloga - nie dodawajcie na n-k zdjęć takich jak to...

Bo matki się nie sprzedaje...

m.

[UPDATED] - dla tych, którzy nie pojmują powodu mojej prosby - dosc szczegółowo starałem się to uzasadnić dwa posty temu...

wtorek, października 07, 2008

Jelonki na rykowisku (aczkolwiek bez gitary)

Ze sporym opóźnienie – ale w końcu udało się :) w ogóle – ostatnimi dniami śpię po 10h i mam wrażenie, że każde 10 min wyrwane mi z objęć morfeusza oznaczałoby dla mnie tragedię… więc chodzę spać o 23, a wstaję o 9…

Ale wracając do relacji… Jak już pisałem – sobotni poranek był naprawdę ciężkim przeżyciem. Szczególnie dla mnie. I to wcale nie chodzi o zakupy z Gosią :P, ale najzwyczajniej w świecie o stan ducha. A po piątkowej imprezie w stylu włoskim było z moich duchem naprawdę krucho.

No więc – najpierw śniadanie, na które w piątkową noc zarządziłem po 3 parówki dla każdego (jak już nieraz mówiłem – po pijaku nie pytajcie się mnie o nic – ani jak Wy jesteście po pijaku, ani jak ja :P). Co prawda na raty razem z niedzielnym śniadaniem – ale daliśmy radę :) potem paintball – ale najpierw trzeba było tam dojechać. Niby prosta sprawa – ale padł pomysł pojechania tam samochodem. Dalej ok. – przy czym było nas 6 osób.., No więc wymyśliliśmy (a w zasadzie to ja – oczywiście znowu po pijaku:P) takie rozwiązanie…



Paintball był niezły – w starej opuszczonej szkole (wyglądała jak kędzierzyńska jedenastka), piwnia, parter i pierwsze piętro. Po ostrzeżeniach bardziej zaprawionych w boju ubrałem się (a w zasadzie to wszyscy) jak na sybir – żeby mniej bolało kulką. No więc – dostawałem za każdym razem – i ani znaku nie miałem na sobie. Co prawda ja tam mocno gruboskórny jestem – a i odzieży na mnie było sporo – ale absolutnie zero bólu. To już pistolety na plastikowe żółte kulki (jak one się nazywały…?) strzelają mocniej. :) ale najważniejsze to to, że nasza wyprawa była najzwyczajniej w świecie klasycznym eventem teambuildingowym (cudna nowomowa:P) – co widać na załączonym obrazku

CzernyTeam jako Drużyna A


Zresztą – co do paintballu – spójrzcie, jak się dumnie prezentowałem :P normalnie – zdjęcie paszportowe :P



Po paintballu były piłkarzyki – i to była zabawa (przynajmniej dla niektórych) wcale niezgorsza niż paintball




Przed naszą CzernoTeamową imprezą dokonaliśmy jeszcze pewnej małej przeprowadzki, porobiliśmy foty na balkonie wieżowca z widokiem na centrum – i skonsumowaliśmy spaghetti ze słodki sosem bolońskim (takie rzeczy tylko w biedronce :P).






Poza tym Gosia musiała oczywiscie zaczepić biednego pieska o wyglądzie Davida Bowie (oczywiście o oczy chodzi :P)


a już w drodze powrotnej na nasze rykowisko odbyła się wieśniacka próba odsłuchania całej muzy z komóry Pauliny :P


No i nastał wieczór – a wraz z nim oczywiście obowiązkowo grill. Poza tym – jako, że impreza zapowiadana była jako opóźnione urodziny Zuzy (choć jubilatka sobie o tej deklaracji zapomniała :P – na szczęście my nie zapomnieliśmy :)) – więc oczywiście było chóralne odśpiewanie stolat i obowiązkowy torcik z tyloma świeczkami, ile ukończonych latek (tudzież – jak to powiedziała pewna Królowa Lodów :P – tyle świeczek, ile było w pudełku).



Potem impreza, na której działy się cuda. Krzysio lał po własnych rękach, po czym zrobił się czerwony jak burak



Mariusz co prawda po rękach nie lał ani sobie, ani Krzysiowi – ale jak zobaczył kolor purpury u Krzysia na twarzy – to z zazdrości zbielał jak papier.


Nasz zębograjek (zwany też później Synem Mokotowa:P) zaczął już nawet habilitację – mając ledwo inżyniera skończonego.


Dowiedzieliśmy się też wtedy o odstępstwach od normy w języku kaszubskim – a także omówiliśmy dogłębnie kwestie relacji pomiędzy różnymi kulturami (interracial matters). Część osób nie konsumowała żadnych używek – co też i widać na fotach :P


A na sam koniec Krzyś się obraził, że nie pozwolono mu iść posprzątać ogrodu :P



Piątek był już dniem całkiem spokojnym – jak zwykle grzecznie pożegnaliśmy się i na rozstaju dróg ruszyliśmy każdy w swoją stronę



m.

PS: A już na sam koniec – oczywiście nie odmówię sobie wskazania przykładu, że istnieją jeszcze na tym świecie kobiety idealne. Nie dość, że ładne, mądre, inteligentne – to jeszcze znają porządek tego świata i wiedzą, że ich miejsce jest…