Wiele osób pewnie jeszcze nie zagłosowało - stąd gorący apel - do wtorku, 7 lipca, można głosować na 7 kolejnych nowych cudów natury. Z polski kandydują Mazury oraz Puszcza Białowieska.
Ja zagłosowałem - liczę, że Wy również wesprzecie akcję. 5 min - a znowu o Polsce będzie głosno w swiecie :)
m.
niedziela, lipca 05, 2009
czwartek, lipca 02, 2009
Pozycjonowanie po raz enty
Praca o pozycjonowaniu (o) prawie już skończona, poprawiona, jutro zostanie oddana, za niedługo przyjdzie zmierzyć się w tym temacie z najtęższymi polskimi cywilistycznymi umysłami. już teraz chciałbym ogłosić pewien sukces związany z tematyką około-magisterską. Otóż – osiągnąłem w Google’u pierwsze miejsce. W wielu frazach i słowach kluczowych. Ale dwoma chciałbym się pochwalić.
1. MJPS. Walczyłem przez 2 lata z Michigan Journal of Political Science. Ale się udało – i strona prywatna pozycjonowana w ramach własnej nieprzymuszonej działalności wygrała ze stroną amerykańskiej organizacji quasi-rządowej.
2. I tu nie zgadniecie... :P „dominetowska” :D nie ma to jak reklamy na naszej klasie :P
m.
1. MJPS. Walczyłem przez 2 lata z Michigan Journal of Political Science. Ale się udało – i strona prywatna pozycjonowana w ramach własnej nieprzymuszonej działalności wygrała ze stroną amerykańskiej organizacji quasi-rządowej.
2. I tu nie zgadniecie... :P „dominetowska” :D nie ma to jak reklamy na naszej klasie :P
m.
There was a boy...
...and there was a girl,
and if they could,
they would leave this world they,
tried a lot to give it a shot,
and so one day they flew.
Watch them now,
walk hand in hand,
they managed somehow,
Their own promised land
m.
and if they could,
they would leave this world they,
tried a lot to give it a shot,
and so one day they flew.
Watch them now,
walk hand in hand,
they managed somehow,
Their own promised land
m.
poniedziałek, czerwca 29, 2009
I jeszcze jeden good-news :)
otóż - najwięksi producenci telefonów komórkowych podpisali w połowie czerwca porozumienie, zgodnie z którym od połowy 2010 roku wszystkie telefony komórkowe będą mogły być ładowane tym samym typem ładowarek, opartych o interfejs mini-USB. I stała się jasnosć :)
m.
m.
Wskaźnik mglistości tekstów na blogu
W ramach wolnych chwil i szukania wszystkiego i niczego w internecie natrafiłem na coś, co się nazywa „wskaźnikiem mglistości tekstów Gunninga”. Wskaźnik ten, opracowany na amerykańskich uniwersytetach, miał pomóc w odpowiedzi na pytanie – jak bardzo skomplikowane są róźne teksty i ile lat edukacji musi minąć, zanim cały tekst będzie w pełni zrozumiały dla ludzi. Jako człowiek lubiący wyzwania postanowiłem spróbować – bo niby czemu mam się nie dowiedzieć, że mój blog... no właśnie...
Zacząłem się pierwotnie zastanawiać – jeszcze przed wykonaniem tekstu – jak bardzo skomplikowany jest język bloga. Bo z jednej strony – wydawało mi się, że moje teksty są dość proste. Ale z drugiej strony – większość (jeśli nei wszyscy) śledzący na bieżąco – ma albo za sobą albo prawie za sobą studia.
Żeby nie przedłużać – skomplikowanie tekstów bloga wskazuje, że będzie on w pełni zrozumiały dopiero po 15 latach nauki. Dla czytelników-oglądaczy, którzy z matematyką nie są za pan brat, info arytemtyczne – że to oznacza III rok studiów... Dla porównania – poniżej tabelka co do stopnia skomplikowania innych tekstów...

Nie wiem, czy wynik mnie satysfakcjonuje. Z jednej strony – trafiam plus minus w założoną grupę docelową. Z drugiej strony – miałem wrażenie, że jednak piszę w miarę czytelnie, prosto i przejrzyście. Jak widać – po raz kolejny trza się znowu wziąć do roboty i pracować nad stylem :)
Z drugiej strony – metoda chyba jednak nie jest do końca wiarygodna. Przykład??? Biblia wymaga ponoć jedynie 6 lat nauki. Well – może to ja jestem imbecylem – ale to jest ewidentne oszustwo :)
m.
PS: jedno mnie pociesza – niektóre artykuły z onetu czy gazety.pl wymagały zaawansowanej habilitacji :PPP za to pudelek już tylko 12 lat harówy – czyli akurat lektura podstawowa dla maturzystów :)
Zacząłem się pierwotnie zastanawiać – jeszcze przed wykonaniem tekstu – jak bardzo skomplikowany jest język bloga. Bo z jednej strony – wydawało mi się, że moje teksty są dość proste. Ale z drugiej strony – większość (jeśli nei wszyscy) śledzący na bieżąco – ma albo za sobą albo prawie za sobą studia.
Żeby nie przedłużać – skomplikowanie tekstów bloga wskazuje, że będzie on w pełni zrozumiały dopiero po 15 latach nauki. Dla czytelników-oglądaczy, którzy z matematyką nie są za pan brat, info arytemtyczne – że to oznacza III rok studiów... Dla porównania – poniżej tabelka co do stopnia skomplikowania innych tekstów...

Nie wiem, czy wynik mnie satysfakcjonuje. Z jednej strony – trafiam plus minus w założoną grupę docelową. Z drugiej strony – miałem wrażenie, że jednak piszę w miarę czytelnie, prosto i przejrzyście. Jak widać – po raz kolejny trza się znowu wziąć do roboty i pracować nad stylem :)
Z drugiej strony – metoda chyba jednak nie jest do końca wiarygodna. Przykład??? Biblia wymaga ponoć jedynie 6 lat nauki. Well – może to ja jestem imbecylem – ale to jest ewidentne oszustwo :)
m.
PS: jedno mnie pociesza – niektóre artykuły z onetu czy gazety.pl wymagały zaawansowanej habilitacji :PPP za to pudelek już tylko 12 lat harówy – czyli akurat lektura podstawowa dla maturzystów :)
piątek, czerwca 26, 2009
środa, czerwca 24, 2009
Daily report, 24.06.2009
W zeszłym tygodniu po nocach siedziałem i wygrywałem całkowicie przegraną sprawę, w tym tygodniu bardzo podobnie, czyli kończę mgr... jest już naprawdę niewiele do zrobienia – ale to takie pieprzenie się z detalami – żyć mi się odechciewa... anyway – co zrobić. Wg najnowszych newsów obrona dokładnie 15 lipca... Polegnie kolejna twierdza... :) chwilowo oczywiście prośba o wyrozumiałość, klikajcie sobie wszyscy spokojnie – i jakoś to będzie :)
m.
m.
niedziela, czerwca 14, 2009
Czy można rozmawiać w środkach komunikacji publicznej???
Już po raz kolejny zastanawiam się nad tym, czy w obecnych czasach – jak jedzie się z kimś w pociągu – to czy można między sobą normalnie rozmawiać o czymkolwiek, czy też należałoby jednak powstrzymać się od rozmów i uszanować potrzebę ciszy innych ludzi. I – ewentualna wariacja tego – czy można rozmawiać przez telefon?
Ja mam osobiście takie zapatrywanie na to, że można. W chwili obecnej ludzie tak wiele czasu bezproduktywnie spędzają w środkach komunikacji wszelakiej, że normalna rozmowa nie powinna nikomu przeszkadzać. Zgodnie z zasadą – chcesz spokoju – wynajmij własny przedział albo jedź samochodem. Przeciwne rozwiązanie oznaczałoby, że dojdziemy do absurdu – i niedługo nie będzie można odpakowywać niczego z folii (bo szeleści), zapinać suwaka (bo głośno), czy chodzić po pociągu (bo buty skrzypią). Dobijają mnie ludzie, którzy jeżdżą raz w roku autobusem, tramwajem czy pociągiem (szczególnie Ci z pociągu są boscy) – i żądają dopasowania się całego świata do nich. Bo jak oni jeździli kiedyś, to „kto by to pomyślał, żeby z kimś rozmawiać???!!! Miała być cisza – i ewentualnie można sobie książkę poczytać albo gazetę”. Świat chyba poszedł jednak do przodu, i nie bardzo można sprzeciwiać się temu, że używanie telefonu w miejscach publicznych jest obecnie normalne.
Tak, wiem, że niby dlaczego tacy niedzielni podróżnicy mają dostosowywać się do większości (chodziło o „Sunday commuters :P” – nie miałem lepszego pomysłu na tłumaczenie :P)??? Może dlatego, że to nie oni ustalają zasady podróżowania i tworzą pewne zwyczaje w tym zakresie? Jakoś nikt spośród rzeszy dojeżdżających – w godzinach zwyczajnych dojazdów – nie ma problemu, że jego współpasażerowie rozmawiają ze sobą, umawiają spotkania i lunche czy gadają z sekretarką nt. ich rozkładu dnia...
A może należałoby po raz kolejny zastosować świat równoległych rzeczywistości??? Pierwsza – świat dojeżdżających – niemal wszystkie chwyty dozwolone. I drugi – świat reszty – siedzimy w ciszy i co najwyżej czytamy książkę albo „Panią Domu” czy „Dobre Rady”. Jakkolwiek kolejna schizofrenia obecnych czasów – to rozwiązanie to wydaje mi się jak najbardziej rozsądne. Problem tylko w tym, że zazwyczaj larum podnoszą Ci „inni”, niedzielni – którzy trafią pośród dojeżdżaczy.... I oni nie rozumieją, że w tym pociągu, w pierwszej klasie, to normalne, że każdy pracuje... Bo oni żądają, żeby była cisza...
m.
PS: tekst pisany z pociągu – jak się pewnie domyślacie – po kolejnej awanturze o drugą rozmowę telefoniczną w ciągu ostatniej godziny...
środa, czerwca 10, 2009
Billboard wyborczy
I jeszcz tylko jeden element kampanii wyborczej, z którąś choć trochę się utożsamian... Partia Czystości – i jej billboard :)

m.

m.
wtorek, czerwca 09, 2009
Dwa prezenty :)
Siedząc na pieprzonym warszawskim dworcu centralnym (pociąg opóźniony o min. 120 min....) na resztkach baterii – postanowiłem przekazać prezent męskiej części widowni (plus co najmniej jednej kobiecie, o której wiem, że też prezentem nie pogardzi :P). Jeden prezent trochę polityczny – drugi – ideologiczny, bo związany z wolnością i swobodą :)
No więc – najpierw polityka – czyli na kogo głosowałem w niedzielnych wyborach. Ja takie wybory mogę odbywać codziennie (a nawet kilka razy :P) – jeśli tylko obietnice wyborcze będą takie, jak moich wybranek... :)

I drugi prezent – wznieśmy się powyżej codzienności i spraw przyziemnych – i nakażmy uwolnić wszystkich uciskanych :)

m.
No więc – najpierw polityka – czyli na kogo głosowałem w niedzielnych wyborach. Ja takie wybory mogę odbywać codziennie (a nawet kilka razy :P) – jeśli tylko obietnice wyborcze będą takie, jak moich wybranek... :)

I drugi prezent – wznieśmy się powyżej codzienności i spraw przyziemnych – i nakażmy uwolnić wszystkich uciskanych :)

m.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
