W zeszłym tygodniu po nocach siedziałem i wygrywałem całkowicie przegraną sprawę, w tym tygodniu bardzo podobnie, czyli kończę mgr... jest już naprawdę niewiele do zrobienia – ale to takie pieprzenie się z detalami – żyć mi się odechciewa... anyway – co zrobić. Wg najnowszych newsów obrona dokładnie 15 lipca... Polegnie kolejna twierdza... :) chwilowo oczywiście prośba o wyrozumiałość, klikajcie sobie wszyscy spokojnie – i jakoś to będzie :)
m.
środa, czerwca 24, 2009
niedziela, czerwca 14, 2009
Czy można rozmawiać w środkach komunikacji publicznej???
Już po raz kolejny zastanawiam się nad tym, czy w obecnych czasach – jak jedzie się z kimś w pociągu – to czy można między sobą normalnie rozmawiać o czymkolwiek, czy też należałoby jednak powstrzymać się od rozmów i uszanować potrzebę ciszy innych ludzi. I – ewentualna wariacja tego – czy można rozmawiać przez telefon?
Ja mam osobiście takie zapatrywanie na to, że można. W chwili obecnej ludzie tak wiele czasu bezproduktywnie spędzają w środkach komunikacji wszelakiej, że normalna rozmowa nie powinna nikomu przeszkadzać. Zgodnie z zasadą – chcesz spokoju – wynajmij własny przedział albo jedź samochodem. Przeciwne rozwiązanie oznaczałoby, że dojdziemy do absurdu – i niedługo nie będzie można odpakowywać niczego z folii (bo szeleści), zapinać suwaka (bo głośno), czy chodzić po pociągu (bo buty skrzypią). Dobijają mnie ludzie, którzy jeżdżą raz w roku autobusem, tramwajem czy pociągiem (szczególnie Ci z pociągu są boscy) – i żądają dopasowania się całego świata do nich. Bo jak oni jeździli kiedyś, to „kto by to pomyślał, żeby z kimś rozmawiać???!!! Miała być cisza – i ewentualnie można sobie książkę poczytać albo gazetę”. Świat chyba poszedł jednak do przodu, i nie bardzo można sprzeciwiać się temu, że używanie telefonu w miejscach publicznych jest obecnie normalne.
Tak, wiem, że niby dlaczego tacy niedzielni podróżnicy mają dostosowywać się do większości (chodziło o „Sunday commuters :P” – nie miałem lepszego pomysłu na tłumaczenie :P)??? Może dlatego, że to nie oni ustalają zasady podróżowania i tworzą pewne zwyczaje w tym zakresie? Jakoś nikt spośród rzeszy dojeżdżających – w godzinach zwyczajnych dojazdów – nie ma problemu, że jego współpasażerowie rozmawiają ze sobą, umawiają spotkania i lunche czy gadają z sekretarką nt. ich rozkładu dnia...
A może należałoby po raz kolejny zastosować świat równoległych rzeczywistości??? Pierwsza – świat dojeżdżających – niemal wszystkie chwyty dozwolone. I drugi – świat reszty – siedzimy w ciszy i co najwyżej czytamy książkę albo „Panią Domu” czy „Dobre Rady”. Jakkolwiek kolejna schizofrenia obecnych czasów – to rozwiązanie to wydaje mi się jak najbardziej rozsądne. Problem tylko w tym, że zazwyczaj larum podnoszą Ci „inni”, niedzielni – którzy trafią pośród dojeżdżaczy.... I oni nie rozumieją, że w tym pociągu, w pierwszej klasie, to normalne, że każdy pracuje... Bo oni żądają, żeby była cisza...
m.
PS: tekst pisany z pociągu – jak się pewnie domyślacie – po kolejnej awanturze o drugą rozmowę telefoniczną w ciągu ostatniej godziny...
środa, czerwca 10, 2009
Billboard wyborczy
I jeszcz tylko jeden element kampanii wyborczej, z którąś choć trochę się utożsamian... Partia Czystości – i jej billboard :)

m.

m.
wtorek, czerwca 09, 2009
Dwa prezenty :)
Siedząc na pieprzonym warszawskim dworcu centralnym (pociąg opóźniony o min. 120 min....) na resztkach baterii – postanowiłem przekazać prezent męskiej części widowni (plus co najmniej jednej kobiecie, o której wiem, że też prezentem nie pogardzi :P). Jeden prezent trochę polityczny – drugi – ideologiczny, bo związany z wolnością i swobodą :)
No więc – najpierw polityka – czyli na kogo głosowałem w niedzielnych wyborach. Ja takie wybory mogę odbywać codziennie (a nawet kilka razy :P) – jeśli tylko obietnice wyborcze będą takie, jak moich wybranek... :)

I drugi prezent – wznieśmy się powyżej codzienności i spraw przyziemnych – i nakażmy uwolnić wszystkich uciskanych :)

m.
No więc – najpierw polityka – czyli na kogo głosowałem w niedzielnych wyborach. Ja takie wybory mogę odbywać codziennie (a nawet kilka razy :P) – jeśli tylko obietnice wyborcze będą takie, jak moich wybranek... :)

I drugi prezent – wznieśmy się powyżej codzienności i spraw przyziemnych – i nakażmy uwolnić wszystkich uciskanych :)

m.
poniedziałek, czerwca 08, 2009
Reklama prawdę Ci powie...
Zdarza mi się czasem, że oglądam reklamy znalezione w internecie. I oczywiście nie chodzi o jakieś takie zwykłe reklamy na onecie – co to oglądam, bo mi na cały ekran włażą (swoją drogą, ciekawy temat na prawniczy artykuł :P), ale takie ukryte pod postacią linków. Najczęściej takie standardowe „reklamy google” – jak i u mnie na blogu się pojawiają (m.in. po prawej stronie i na dole strony).
No więc, wczoraj wieczorem odwiedzając znajomego bloga – wpadła mi w oczy reklama...

nie dlatego, że mam problemy z własną dupą :P (żeby nie bylo - ja i moja dupa jestesmy OK) pewnie dlatego, że te reklamy dopasowują się zazwyczaj do treści strony. Czasami dramatycznie (np. strona o szalonych nastolatkach przy okazji newsów o pedofilu...) – ale jednak musi być jakiś trigger, żeby reklama na stronie się wyświetliła... no więc tu to dopasowanie to tak trochę - jak to się po mlodzieżowemu teraz mówi - "z dupy"... :P
no więc – wchodzę....

Strona nie jest zła... wygląda trochę, jakby Pan Doktor sam ją robił po nocach, ale nieważne... :) proponuję natomiast przejść sie do galerii... tam – absolutny LOL... Spójrzcie na zdjęcie pierwsze od góry... albo – co tam – w ramach cytatu – sam ja u Siebie zamieszczę :P

sceneria rodem z jakiejść rzeźni – a już co najwyżej z obskurnego gabinetu weteryniarza... I teraz porównanie do niej Pana Doktora – wystrojony przecudnie, krawat to mu chyba sam stevie wonder wzorując się na Węźle Gordyjskim wiązał... no nic, tylko ściągać spodnie... :P
Wasz jak zawsze złośliwy i cyniczny :P
m.
PS: ciekawe, czy u mnie też się wyswietla już teraz reklama "proktologa z Warszawy"
No więc, wczoraj wieczorem odwiedzając znajomego bloga – wpadła mi w oczy reklama...

nie dlatego, że mam problemy z własną dupą :P (żeby nie bylo - ja i moja dupa jestesmy OK) pewnie dlatego, że te reklamy dopasowują się zazwyczaj do treści strony. Czasami dramatycznie (np. strona o szalonych nastolatkach przy okazji newsów o pedofilu...) – ale jednak musi być jakiś trigger, żeby reklama na stronie się wyświetliła... no więc tu to dopasowanie to tak trochę - jak to się po mlodzieżowemu teraz mówi - "z dupy"... :P
no więc – wchodzę....

Strona nie jest zła... wygląda trochę, jakby Pan Doktor sam ją robił po nocach, ale nieważne... :) proponuję natomiast przejść sie do galerii... tam – absolutny LOL... Spójrzcie na zdjęcie pierwsze od góry... albo – co tam – w ramach cytatu – sam ja u Siebie zamieszczę :P

sceneria rodem z jakiejść rzeźni – a już co najwyżej z obskurnego gabinetu weteryniarza... I teraz porównanie do niej Pana Doktora – wystrojony przecudnie, krawat to mu chyba sam stevie wonder wzorując się na Węźle Gordyjskim wiązał... no nic, tylko ściągać spodnie... :P
Wasz jak zawsze złośliwy i cyniczny :P
m.
PS: ciekawe, czy u mnie też się wyswietla już teraz reklama "proktologa z Warszawy"
niedziela, czerwca 07, 2009
Matematyka by Google :)
Niby wyszukiwarka najlepsza na swiecie, ale mają chyba jakis progrem z oprogramowaniem księgowo - rozliczeniowym...

no comment.
m.
PS: dla tych, co nie rozpoznają - obrazek to zestawienie przychodów z reklam na niniejszym blogu. Żeby wypłacili - potrzeba 100$ - a więc już niedługo :)

no comment.
m.
PS: dla tych, co nie rozpoznają - obrazek to zestawienie przychodów z reklam na niniejszym blogu. Żeby wypłacili - potrzeba 100$ - a więc już niedługo :)
Na Sri Lance jest internet...

Czego najlepszym dowodem są dzisiejsze odwiedziny... LOL
m.
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js">
Tabliczka znamionowa
Nie mogę dzis zasnąć - więc zamieszczam to cudo znalezione w sieci - być może komus pomoże ta informacja w zrozumieniu kobiety

m.
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js">

m.
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js">
sobota, czerwca 06, 2009
Czy wolisz być świnią???
Długo nic nie było, bo zapierdalam trochu ostatnio – ale żeby mnie było, że teren niniejszy to ziemia opuszczona – kilka ciekawostek – oczywiście znalezione w sieci (plus mój światły komentarz):
1. „95% osób uwierzy w każde zdanie, w którym są jakieś dane statystyczne”
2. ”Hetyci karali śmiercią osoby, które uprawiały seks ze świnią, kozą albo psem. Jednakże stosunek z kobyłą albo mulicą był uznawany jedynie za nieczystość magiczną”
3. ”Król Francji Ludwik XIV w ciągu calutkiego życia wziął aż dwie kąpiele. Według naszych obliczeń pod koniec żywota musiał śmierdzieć jak wyciąg z 250 kloszardów zmieszany ze zdechłymi rybami, zgniłymi jajami i gównami wszystkich zwierząt zamieszkujących trzecią planetę od Słońca”.
4. Przedstawiciele gatunku Sus scrofa domestica (czyli świnie) przez budowę szyi nie mogą patrzeć w niebo. Mają za to półgodzinny orgazm, co w zupełności rekompensuje niemożność obserwowania obłoków.
m.
PS: i na koniec - wspomnienie Paryża :DDD
1. „95% osób uwierzy w każde zdanie, w którym są jakieś dane statystyczne”
Uwierzyliście??? :P
2. ”Hetyci karali śmiercią osoby, które uprawiały seks ze świnią, kozą albo psem. Jednakże stosunek z kobyłą albo mulicą był uznawany jedynie za nieczystość magiczną”
Bo kto by chciał z mulicą albo kobyłą.... nie to, co taki wesoły Reksio :D
3. ”Król Francji Ludwik XIV w ciągu calutkiego życia wziął aż dwie kąpiele. Według naszych obliczeń pod koniec żywota musiał śmierdzieć jak wyciąg z 250 kloszardów zmieszany ze zdechłymi rybami, zgniłymi jajami i gównami wszystkich zwierząt zamieszkujących trzecią planetę od Słońca”.
To wcale nie jest śmieszne, bo ja zaczynam zmierzać do tego rekordu :P Od nabycia swoich włości do dnia dzisiejszego, kąpiel (polegającą na zanurzeniu się w całości w wodzie) na włościach wziąłem również tylko dwa razy. Raz – 1 maja – przymusowo, w jeziorze, w wodzie mającej 13 stopni. Drugi – tydzień temu – również w jeziorze, żeby pokazać sobie, jakim jestem twardzielem. Tym razem – całkowicie z własnej potrzeby – i na dodatek ze skokiem na główkę :P
PS: tak na wszelki wypadek, żeby nie bylo - higienę zachowuję poprzez taplanie się w wieeeeeelkiej misce i grzaniu wody ze studni na gazie :P
4. Przedstawiciele gatunku Sus scrofa domestica (czyli świnie) przez budowę szyi nie mogą patrzeć w niebo. Mają za to półgodzinny orgazm, co w zupełności rekompensuje niemożność obserwowania obłoków.
Od tej pory, jeśli ktoś powie do mnie „Ty świnio”, nie obrażę się. Być może sprawi to, że u mnie też pół godziny się uda :PPP
m.
PS: i na koniec - wspomnienie Paryża :DDD
niedziela, maja 31, 2009
Web 2.0 i SaaS - nowości w prawie nowych technologii
Dla zainteresowanych - poniżej slajdy z mojej czwartkowej prezentacji z polsko-ukraińskiej konferencji poświęconej "Prawnym i ekonomicznym aspektom działalności spółek IT w Polsce i na Ukrainie".
Być może w niedalekiej przyszłości uda się też zamieścić video z mojej prezentacji - żebyście zobaczyli, jakiż to ze mnie profesjonalista :P
m.
PS: oczywiscie największą furorę wsród młodych ludzi zrobił slajd numer 4 :) nie ma to jak wzbudzić emocje na samym początku - jak niektórzy jeszcze słuchają :)
Być może w niedalekiej przyszłości uda się też zamieścić video z mojej prezentacji - żebyście zobaczyli, jakiż to ze mnie profesjonalista :P
m.
PS: oczywiscie największą furorę wsród młodych ludzi zrobił slajd numer 4 :) nie ma to jak wzbudzić emocje na samym początku - jak niektórzy jeszcze słuchają :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)