Jako, że zamiast cieszyć pytonga (że się brzydko wyrażę) muszę się uczyć jakichś totalnych bzdur, pozwolę sobie zacytować ustawę – która z pewnością przyczyni się do głosu w dyskusji, gdzie jest ta wszędzie cytowana sprawiedliwość dziejowa. Albo i nie przyczyni się – ale przynajmniej wyleje z siebie swoje frustracje. Otóż, jest sobie taki art. 112 kodeksu karnego wykonawczego (ustawa, która mówi w większości o prawach ludzi skazanych na więzienie – czyli w zdecydowanej większości wypadków o naprawdę osobach totalnie groźnych dla innych). I mówi ona w paragrafie pierwszym tak:
„§ 1. Skazany korzysta z niezbędnego dla zdrowia wypoczynku, w szczególności z prawa do co najmniej godzinnego spaceru i 8-godzinnego czasu przeznaczonego na sen w ciągu doby. Skazana, o której mowa w art. 87 § 3 i 4, ma prawo do korzystania z dłuższego spaceru.”
Ile z Was ma czas na godzinny spacer i minimum 8h snu?? Bo być może to ja jestem pracoholikiem, alkoholikiem, sek... (nie, tym oczywiście :) nie jestem :P) – ale już dawno nie przypominam sobie czasu, kiedy to miałem w ciągu całego tygodnia codziennie po min. 1 h spaceru i 8 h snu łącznie...
Ale to jest ta sprawiedliwość dziejowa...
m.
piątek, lutego 06, 2009
niedziela, stycznia 25, 2009
Weekend na wsi
Pierwsza oficjalna i w pełni uprawniona wizyta @ MJ’s Mansion. Trochę jest roboty, rozwaliło bojler do wody (to akurat dobrze, bo będę mógł kupić nowy :D), ale generalnie spoko. Poza tym – w noc przyjazdu dookoła było tak ciemno, a niebo było tak bezchmurne, że gwiazdy widać było lepiej niż w podręczniku. Wszystkie, bez wyjątku. Naprawdę, pierwszy raz w życiu byłem w stanie ustalić wszystkie większe układy :)
Poza tym - muszę rozpisać jakiś konkurs na nazwę posiadłości (nie wiem dlaczego w Polsce nie jest to popularne) – no i jak już będzie stały dostęp do wody – zacząć organizować parapetówy :) BTW, gdyby ktoś miał problem z prezentem na pierwszą wizytę – bardzo chętnie przyjmę skórę z dzika – co by pod przyszłym kominkiem wyłożyć :)
Poza tym – blog stał się chyba również blogiem przyszłych adeptów sportów motorowych. Tym razem ścieżka dostępu z google’a to:

m.
PS: jak tylko uda mi się wydębić parę fotek z aparatu, którym porobiłem foty na mych włościach – obiecuję zamieścić.
Poza tym - muszę rozpisać jakiś konkurs na nazwę posiadłości (nie wiem dlaczego w Polsce nie jest to popularne) – no i jak już będzie stały dostęp do wody – zacząć organizować parapetówy :) BTW, gdyby ktoś miał problem z prezentem na pierwszą wizytę – bardzo chętnie przyjmę skórę z dzika – co by pod przyszłym kominkiem wyłożyć :)
Poza tym – blog stał się chyba również blogiem przyszłych adeptów sportów motorowych. Tym razem ścieżka dostępu z google’a to:

m.
PS: jak tylko uda mi się wydębić parę fotek z aparatu, którym porobiłem foty na mych włościach – obiecuję zamieścić.
wtorek, stycznia 20, 2009
Komercjalizacja internetu...
Kolejny raz różne dziwne rzeczy wychodza mi z moich blogowych statystyk. Tym razem - że internet jednak stał się przedmiotem materialnym :P albo ludzi coraz głupsi są... Skąd wniosek???
Najpierw nazwa usera.... - wygląda na profesjonalistę :)

a teraz - czego szukał :P

LOL
m.
Najpierw nazwa usera.... - wygląda na profesjonalistę :)

a teraz - czego szukał :P

LOL
m.
poniedziałek, stycznia 19, 2009
tuBiedronka - pierwsza entomologiczna oferta telefonów na kartę :)
Tym razem trochę się pochwalę - oczywiscie bez zbędnych słów - bo tajemnice ustawowo chronione zabraniają. Anyway - od dnia dzisiejszego można w sklepach Biedronki nabyć komórki tuBiedronka. Cieszę się bardzo, tym bardziej - że to MVNO - czyli częsciowo moja działka zawodowa :) a poza tym - z tymi własnie komórkami naprawdę mocno się utożsamiam :) stąd wpis - i słodkie zdjęcie :)

m.

m.
środa, stycznia 14, 2009
Sylwester 2008 (part 2)
No więc jak już wróciłem z pracy w pełni trze... znaczy się – rześki jak zwykle :P – w domu niespodzianka – połowa ludzi obecnych śpi... Oczywiście chodzi o Berlinki... :P
.JPG)
(tu akurat z jednym Berlinem :P)
.JPG)
(a tu z drugim :P)
O 14!!! No więc zafundowałem im oczywiście pobudkę (uwielbiam budzić rozespane niewiasty – mają taki wyraz twarzy będący esencją pokrzywdzenia życiowego i olbrzymiej niesprawiedliwości, która je dopadła... :P). Oczywiście postanowiłem się zrehabilitować trochę robiąc jajecznicę – a w zamian zastałem nakryty stół...

(w porównaniu do jego nakrycia normalnie – mogę codziennie robić jajecznice :P)
Co więcej – nie dość, że było jedzenie – to jeszcze prezent od Coca-Coli :) Zresztą – porównajcie sami – Krzyś się na śniadanie spóźnił – i jaki miał wypas...
.JPG)
No ale – powolutku wszyscy szykowali się do imprezy.
.JPG)
.JPG)
Lacho... znaczy się – dziewczęta – malowały się i przebierały...
.JPG)
.JPG)
Najpierw w stroje półoficjalne – choć prawie herbowe :P
.JPG)
Zresztą – co ciekawe – niektórym się okolice brzucha i pośladków pomiętoliły – więc trzeba było dokonać stosownego termicznego liftingu :P
.JPG)
.JPG)
Od tej pory płynnie :P
.JPG)
udało się przejść w klimat imprezowy, gdzie niektórzy tańczyli na środku parkietu (a jakże! :P)...
.JPG)
...niektórzy woleli zaciszny kąt – i upust swoim tanecznym emocjom dawali pod toaletą....
.JPG)
...inni znowu – tu wnioskuję po minie – chyba cierpieli z powodu kolejki do toalety...
.JPG)
Znalazł się też nadworny lekarz – Dr. House :)
.JPG)
Zresztą – to dość ciekawe – ja oczywiście znowu mam kilka zdjęć otoczony wianuszkiem kobiet... :P
.JPG)
Tak tylko pozwolę sobie zauważyć – pomysł z przebraniem był naprawdę niezły :) (o tyle to ciekawe, że pomysł nie był mój :P)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
Tańce, hulanki, swawole...
.JPG)
.JPG)
(o co chodzi z tym żelazkiem i deską???? :P)
.JPG)
(modern dance – czyli taniec z notebookiem:P)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
I wspólne pozowanie do zdjęć (żeby były kwity na współtowarzyszy)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
A czasem nawet spontanicznie uchwycone wyrazy twarzy przy pasjonującej rozmowie :)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
Lub też zachwyt osobą rozmówcy...
.JPG)
Były nawet klęczenie u stóp...
.JPG)
...i pasowania długim błyszczącym czerwonym Dongiem ze szpiczastą końcówką na... no właśnie – na kogo??
.JPG)
Na imprezie pojawiły się różne teamy dwuosobowe – Doda i Radzio...
.JPG)
Palisander Erha z Dżejsonem
.JPG)
No i tak ad hoc :P
.JPG)
Byli też niespodziewani goście...
.JPG)
...którzy w prezencie przynieśli mi 6 fletów :P
.JPG)
A skoro tak – to nie mogło zabraknąć i wspólnej konsumpcji :)
.JPG)
.JPG)
(tutaj domagam się takowej :P)
Z biegiem czasu atmosfera stawała się coraz luźniejsza – a czyny niektórych coraz mniej kontrolowane...
.JPG)
(gratulujemy trzeźwości umysłu – choć pasowała – to nie jest zakrętka od żołądkowej)
.JPG)
Potem była 12
.JPG)
– i ekipa częściowo się podzieliła – niemniej i tak w obu zespołach królował Saveur de 2008...
.JPG)
.JPG)
.JPG)
Była też pizza – ale to jest temat do przemilczenia... Zresztą – tu widać oficjalną reklamację z wymalowanym na twarzy pytaniem „a co to ************* jest?”
.JPG)
.JPG)
Koniec imprezy widać już po twarzach...
.JPG)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
a nawet po pozach...
.JPG)
.JPG)
.JPG)
i elementach ubioru...
.JPG)
.JPG)
.JPG)
I ja tam z nimi byłem, i (znowu) dużo z nimi wypiłem :) (ale nie miód – choć też bywało słodko :P; co do wina – nie wykluczam :))
(tu akurat z jednym Berlinem :P)
(a tu z drugim :P)
O 14!!! No więc zafundowałem im oczywiście pobudkę (uwielbiam budzić rozespane niewiasty – mają taki wyraz twarzy będący esencją pokrzywdzenia życiowego i olbrzymiej niesprawiedliwości, która je dopadła... :P). Oczywiście postanowiłem się zrehabilitować trochę robiąc jajecznicę – a w zamian zastałem nakryty stół...
(w porównaniu do jego nakrycia normalnie – mogę codziennie robić jajecznice :P)
Co więcej – nie dość, że było jedzenie – to jeszcze prezent od Coca-Coli :) Zresztą – porównajcie sami – Krzyś się na śniadanie spóźnił – i jaki miał wypas...
No ale – powolutku wszyscy szykowali się do imprezy.
Lacho... znaczy się – dziewczęta – malowały się i przebierały...
Najpierw w stroje półoficjalne – choć prawie herbowe :P
Zresztą – co ciekawe – niektórym się okolice brzucha i pośladków pomiętoliły – więc trzeba było dokonać stosownego termicznego liftingu :P
Od tej pory płynnie :P
udało się przejść w klimat imprezowy, gdzie niektórzy tańczyli na środku parkietu (a jakże! :P)...
...niektórzy woleli zaciszny kąt – i upust swoim tanecznym emocjom dawali pod toaletą....
...inni znowu – tu wnioskuję po minie – chyba cierpieli z powodu kolejki do toalety...
Znalazł się też nadworny lekarz – Dr. House :)
Zresztą – to dość ciekawe – ja oczywiście znowu mam kilka zdjęć otoczony wianuszkiem kobiet... :P
Tak tylko pozwolę sobie zauważyć – pomysł z przebraniem był naprawdę niezły :) (o tyle to ciekawe, że pomysł nie był mój :P)
Tańce, hulanki, swawole...
(o co chodzi z tym żelazkiem i deską???? :P)
(modern dance – czyli taniec z notebookiem:P)
I wspólne pozowanie do zdjęć (żeby były kwity na współtowarzyszy)
A czasem nawet spontanicznie uchwycone wyrazy twarzy przy pasjonującej rozmowie :)
Lub też zachwyt osobą rozmówcy...
Były nawet klęczenie u stóp...
...i pasowania długim błyszczącym czerwonym Dongiem ze szpiczastą końcówką na... no właśnie – na kogo??
Na imprezie pojawiły się różne teamy dwuosobowe – Doda i Radzio...
Palisander Erha z Dżejsonem
No i tak ad hoc :P
Byli też niespodziewani goście...
...którzy w prezencie przynieśli mi 6 fletów :P
A skoro tak – to nie mogło zabraknąć i wspólnej konsumpcji :)
(tutaj domagam się takowej :P)
Z biegiem czasu atmosfera stawała się coraz luźniejsza – a czyny niektórych coraz mniej kontrolowane...
(gratulujemy trzeźwości umysłu – choć pasowała – to nie jest zakrętka od żołądkowej)
Potem była 12
– i ekipa częściowo się podzieliła – niemniej i tak w obu zespołach królował Saveur de 2008...
Była też pizza – ale to jest temat do przemilczenia... Zresztą – tu widać oficjalną reklamację z wymalowanym na twarzy pytaniem „a co to ************* jest?”
Koniec imprezy widać już po twarzach...
a nawet po pozach...
i elementach ubioru...
I ja tam z nimi byłem, i (znowu) dużo z nimi wypiłem :) (ale nie miód – choć też bywało słodko :P; co do wina – nie wykluczam :))
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)