sobota, grudnia 13, 2008
poniedziałek, grudnia 01, 2008
"Obyś żył w ciekawych czasach". Żyję - i jest mi z tym dobrze!
Myślałem, że takich czasów nie doczekam – ale jednak Polska nie jest tak totalnie zacofana :) Jestem absolutnie zaskoczony – ale z drugiej strony – news wpisuje się w moją ogólną ocenę zjawiska...
Więc chodzi o UKE – Urząd Komunikacji Elektronicznej. Większości instytucja albo w ogóle nieznana, albo znana jedynie z narzekań TePsy i operatorów komórkowych z narzekań charyzmatycznej Pani Prezes Anny Streżyńskiej. Taka osoba dość wychudzona, z dużymi okularami i bujną szopą włosów rozwianych na wszystkie strony świata. Zawsze uważałem, że to najlepiej i najsprawniej działający polski urząd. Jest to jedyna instytucja, na którą byłbym w stanie płacić dobrowolną opłatę miesięczną za jej działanie :) no więc dziś na stronie UKE wydano komunikat, iż z dniem 1 grudnia UKE prowadzi działalność informacyjną również przez.... – uwaga – GaduGadu! Absolutnie nieprawdopodobne! Nie dość, że w Polsce, to jeszcze się da. Bez konieczności narzekania na przepisy, bez konieczności biadolenia, że nie ma sprzętu odpowiedniego (i kupowania 120 tysięcy dyskietek...). Absolutny szacun!
m.
Więc chodzi o UKE – Urząd Komunikacji Elektronicznej. Większości instytucja albo w ogóle nieznana, albo znana jedynie z narzekań TePsy i operatorów komórkowych z narzekań charyzmatycznej Pani Prezes Anny Streżyńskiej. Taka osoba dość wychudzona, z dużymi okularami i bujną szopą włosów rozwianych na wszystkie strony świata. Zawsze uważałem, że to najlepiej i najsprawniej działający polski urząd. Jest to jedyna instytucja, na którą byłbym w stanie płacić dobrowolną opłatę miesięczną za jej działanie :) no więc dziś na stronie UKE wydano komunikat, iż z dniem 1 grudnia UKE prowadzi działalność informacyjną również przez.... – uwaga – GaduGadu! Absolutnie nieprawdopodobne! Nie dość, że w Polsce, to jeszcze się da. Bez konieczności narzekania na przepisy, bez konieczności biadolenia, że nie ma sprzętu odpowiedniego (i kupowania 120 tysięcy dyskietek...). Absolutny szacun!
m.
niedziela, listopada 23, 2008
I cóż mi pokazaliście?? :P
Ja staram się jak umiem, a Wy co??:P oto, jak wygląda geograficzna mapa wejsć w ciągu ostatniego tygodnia na bloga :)

Ładnie to tak??:P
m.

Ładnie to tak??:P
m.
wtorek, listopada 18, 2008
niedziela, listopada 16, 2008
50 baksów pękło
Jak w temacie, jest dobrze :) ostatnimi czasy na bloga jest pomiędzy 40-70 wejsc, co jest niezłym wynikiem. Walczmy zatem dalej :)
m.
m.
Mały biały domek
Póki co krótka relacja zdjęciowa bez komentarzy slownych :) ot, mały biały domek :)
widok ogólny
panorama okolicy
skalniaczek przy domku
prywatne jeziorko
pokój na pięterku
salon na parterze
jeszcze raz salon
kuchnia
łazienka
I jeszcze sraczyk na dworze
m.
czwartek, listopada 13, 2008
London okiem Galla Anonima (aka Hiszpana Słonego)
Zgodnie ze starą świecką tradycją, na wyjazdach wypoczynkowych człowiek nie powinien zapierdzielać jak mały samochodzik, tylko wypoczywać. I jakkolwiek wiele osób tego nie rozumie – bo przecież trzeba zobaczyć te sto pięćdziesiąt tysięcy muzeów, teatrów, eventów i *** wie co jeszcze (pod kropkami można wstawić, co się chce – może być „Bóg”, może być xxx :P). No ale – do rzeczy – w Londynie powyższej praktyki niestety nie wcieliłem w życie – bo i warunków ku temu nie było...
.JPG)
.JPG)
Tak więc, w pierwszy wieczór gadaliśmy
.JPG)
w drugi wieczór gadaliśmy (choć mniej)
.JPG)
w trzeci wieczór gadaliśmy (podobnie jak w drugi dzień)
.JPG)
a w czwarty piliśmy piwo :)
.JPG)
.JPG)
...i tak to sobie zleciało :P
Poza tymi wyczerpującymi czynnościami trudniliśmy się też zawodem o wdzięcznej nazwie „kiper hamburgerów”
.JPG)
Poza tym zwiedziliśmy od środka, z dołu i z boku centrum europejskiego krachu finansowego (czyli Canary Wharf – tzw. moje wymarzone miejsce pracy... :P)
.JPG)
.JPG)
.JPG)

.JPG)
Zwiedziliśmy też wspólnie Farnbra (między innymi w sklepie i Macu:P)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
.JPG)
...a w ostatni dzień sam zwiedzałem Londyn... Porobiliśmy też mnóstwo fotek typu Robert Biedroń i inne Jole Rutowicz (które zachowam na dysku komputera w postaci zaszyfrowanej :P)– i tyle z tego. :)
To tyle kronikarsko, o własnych przeżyciach i spostrzeżeniach w notce kolejnej...
m.
Tak więc, w pierwszy wieczór gadaliśmy
w drugi wieczór gadaliśmy (choć mniej)
w trzeci wieczór gadaliśmy (podobnie jak w drugi dzień)
a w czwarty piliśmy piwo :)
...i tak to sobie zleciało :P
Poza tymi wyczerpującymi czynnościami trudniliśmy się też zawodem o wdzięcznej nazwie „kiper hamburgerów”
Poza tym zwiedziliśmy od środka, z dołu i z boku centrum europejskiego krachu finansowego (czyli Canary Wharf – tzw. moje wymarzone miejsce pracy... :P)
Zwiedziliśmy też wspólnie Farnbra (między innymi w sklepie i Macu:P)
...a w ostatni dzień sam zwiedzałem Londyn... Porobiliśmy też mnóstwo fotek typu Robert Biedroń i inne Jole Rutowicz (które zachowam na dysku komputera w postaci zaszyfrowanej :P)– i tyle z tego. :)
To tyle kronikarsko, o własnych przeżyciach i spostrzeżeniach w notce kolejnej...
m.
Niezły wynik
Wg mojego licznika w dniu dzisiejszym miało miejsce wejscie na bloga numer 5000 :) i to zaczynając tylko od 1 stycznia br. :) prawie jak nasza-klasa :)
m.
m.
wtorek, listopada 11, 2008
Po wyprawie
Wyprawa się udała, nawet bardzo, o szczegółach hiszpana, syczących pierdnięć, zdrowej beyonce i miejscach, w które nie warto zaglądać - w wolnej chwili :)
m.
PS: czemu nikt nie klika??!!??
m.
PS: czemu nikt nie klika??!!??
piątek, listopada 07, 2008
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
